Skandal pedofilsko-zoofilski w Kłodzku
Afera pedofilsko-zoofilska w Kłodzku wywołała wielkie oburzenie polskiej opinii publicznej. W tej sprawie skazany został Przemysław L. oraz jego żona Kamila L., która była członkinią Koalicji Obywatelskiej. Mężczyznę skazano na 25 lat więzienia, zaś kobieta usłyszała wyrok 6,7 roku więzienia.
W internecie z łatwością można znaleźć fotografie Kamili L. z Moniką Wielichowską, wicemarszałek Sejmu. Wielichowska przez długi czas milczała. W końcu wydała oświadczenie, w którym zaatakowała media, w tym TV Republika, oskarżając je o "sianie hejtu". Oświadczenie wicemarszałek nie rozwiało wątpliwości - ostatnio miała ona okazję skomentować całą sprawę dla Republiki.
Dodatkowo, kilka dni temu dziennikarz TV Republika, Janusz Życzkowski, który od tygodnia bada sprawę afery kłodzkiej, chciał uzyskać od Moniki Wielichowskiej, wicemarszałek Sejmu, komentarz. Zamiast tego, został słownie i fizycznie zaatakowany przez posła KO Piotra Borysa.
Wielichowska znów uciekła przed pytaniami Republiki
Reporter TV Republika Daniel Śmieciński zapytał dziś Wielichowską o skandal pedofilsko-zoofilski w Kłodzku na sejmowym korytarzu.
Pani marszałek, czy wytłumaczy się pani ze znajomości z panią Kamilą L.? Czy to pani załatwiła jej pracę w urzędzie miasta, a później w starostwie? Ile można milczeć? To za trudne tematy dla was. Jak bliskie były wasze relacje?
– pytał Wielichowską.
Wielichowska odpowiedziała: "Jest pan obrzydliwy. Nie wstyd panu?".
To pani powinno być chyba wstyd. Pani Kamila L. miała zarzuty, a wy z nią współpracowaliście
– odparł dziennikarz.
Następnie ponownie zapytał: "Dlaczego kłamała pani w oświadczeniu, że nie zna pani Kamili L.? Co się dzieje w waszych strukturach, że dochodzi do tak skandalicznych sytuacji? Pani jako wicemarszałek Sejmu ma obowiązek wytłumaczyć się z tej znajomości". Pytania pozostały jednak bez odpowiedzi.