Do ostatnich wypowiedzi Tuska dobrze jest dostawić do porównania wywiad Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz z RMF FM 21 maja 2024 roku.
Na początku z rządem siedliśmy i ustaliliśmy co chcemy zmieniać w KPO. Następnie były konsultacje publiczne. Następnie rząd przyjął stanowisko wspólne, co negocjujemy z Komisją (Europejską). Przy czym ta negocjacja z Komisją już trwała od dobrych dwóch miesięcy, żeby to, co kładziemy na stół było jak najbardziej uzgodnione. I w sumie w 80 procentach jest już uzgodnione
– mówiła wtedy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Mamy więc obraz dobrze zorganizowanych zmian, gdzie prawie wszystko jest zapięte na ostatni guzik, a rząd ma to, co chciał. Kłóci się to z obecną narracją o KPO, którą promuje Donald Tusk. Według niego na nic nie było czasu, a "żeby zdążyć wydać te środki, ministerstwo rozluźniło procedury".
Premier przyznaje też, że obecnie wydatkowanie środków z Krajowego Programu Odbudowy "słusznie wkurza" Polaków, bo były one beztrosko wydawane.
To jeszcze raz cofnijmy się do maja 2024 i do wypowiedzi Pełczyńskiej-Nałęcz.
My te pieniądze dobrze zainwestujemy. Mamy na to pomysł. One nie zostaną przepalone, po prostu pójdą w dym. Tylko zostaną włożone w takie rzeczy, że z każdej zainwestowanej złotówki za jakiś czas będą dwa złote, albo trzy złote
- przekonywała wówczas minister funduszy.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz (maj 2024)
— Bꓭambo (@obserwujesobie) August 11, 2025
vs
Donald Tusk
KP-N
„Na początku z rządem, siedliśmy i ustaliliśmy, co chcemy zmieniać w KPO”
DT
„Żeby zdążyć wydać te środki, ministerstwo rozluźniło procedury”
KP-N
„Z każdej zainwestowanej złotówki, będą 2 zł, albo 3 zł”
🤡… pic.twitter.com/4l6ssNfBRF