"Super Express" opublikował wczoraj artykuł, w którym napisano, że spółka MM Group kontrolowana przez wspólnika Marka Falenty Marcina W., dokonała co najmniej dwóch wpłat na stowarzyszenie żony Grzegorza Napieralskiego, polityka PO. Po ujawnieniu zeznań W. polityk zdecydowanie odcinał się od powiązań finansowych z hochsztaplerem. O sprawie mówił w programie "Jedziemy" Michał Rachoń.
#Jedziemy |💬@michalrachon: Wczoraj dziennikarze Super Expressu ustalili, że w tej historii będącej częścią zeznań Marcina W. oskarżonego w sprawach związanych z aferą taśmową co najmniej jeden element jest prawdziwy. pic.twitter.com/IpfgypcFLg
— TOP TVP INFO (@TOPTVPINFO) October 26, 2022
Pytany o tę sprawę Arkadiusz Mularczyk wskazał, że "ta sytuacja powinna być wyjaśniona".
"Jeśli tam były przelewy między spółkami węglowymi a poszczególnymi fundacjami, z którymi byli związani politycy innych opcji, to są to poważne zarzuty. Jeśli w takiej sprawie zeznania tego człowieka mogą być wiarygodne, to mogą też być wiarygodne w kontekście tej propozycji, którą miał otrzymać syn Donalda Tuska"
- powiedział.
Jego zdaniem "Donald Tusk strzelił sobie bramkę samobójczą, która obciążyła także jego i jego rodzinę".
"Tusk chwycony za rękę mówi, że to nie jego ręka. Powołuje się na zeznania człowieka, które są dla niego niekorzystne i próbuje odwrócić uwagę. Obserwując całą politykę Tuska i Sikorskiego – ona była proniemiecka i prorosyjska. Gdy teraz słyszymy opowieści, że to rzekomo rząd PiS jest prorosyjski, to jest śmieszne, niepoważne. Pokazuje to kompletną, obłudę, cynizm i zakłamanie ludzi, którzy niestety przez 8 lat rządzili Polską. Podporządkowywali interesy naszego kraju pod swoje osobiste kariery. Tusk i Sikorski marzyli o różnych funkcjach w Europie. Tuskowi się udało kosztem polskich interesów"
- ocenił Mularczyk.
W programie rozmawiano także o wczorajszym groźnym incydencie w siedzibie PiS przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie. Do budynku wszedł 20-letni mężczyzna, który, zaczął grozić ochroniarzowi i kopnął w drzwi. Na miejscu musiała interweniować policja.
"To są absolutnie skandaliczne historie. Partie opozycyjne, portale i stacje telewizyjne, które bardzo mocno je wspierają, nakręcają mowę nienawiści. Jeśli ogląda się jedną ze stacji komercyjnych, tam sączy się z godziny na godzinę, nienawiść, manipulacje, kłamstwo. Niestety, to w głowach niektórych ludzi prowadzi do wybuchów agresji, atakowania biur poselskich. Trzeba zaapelować do polityków opozycji i wspierających je mediów do zatrzymania spirali nienawiści w naszym kraju. Widzimy, pod jaką presją jest dziś Donald Tusk, który na każdej konferencji ma coraz bardziej zaciśnięte zęby. On przyjął taką taktykę. Nie potrafi zaproponować polskiemu społeczeństwu nic pozytywnego"
- powiedział Mularczyk.