W czwartek dyrektor Instytutu Pileckiego, Krzysztof Ruchniewicz, poinformował o zwolnieniu z funkcji dyrektor berlińskiego oddziału IP Hanny Radziejowskiej. Stało się to niedługo po tym, jak Radziejowska zaalarmowała nową minister kultury Martę Cieńkowską charge d'affaires polskiej ambasady w Berlinie Jana Tombińskiego w sprawie planów prof. Ruchniewicza.
Chodziło m.in. o to, że dyrektor Instytutu "oczekiwał przygotowania cyklu seminariów i zaproponował m.in. przygotowanie seminarium poświęconego zwrotom dóbr kultury przez Polskę na rzecz Niemiec, Ukrainy, Białorusi, Łotwy oraz mienia prywatnego należącego do osób pochodzenia żydowskiego".
Jak informuje w piątek Wirtualna Polska, Radziejowska o szkodliwych pomysłach Ruchniewicza informowała resort kultury już wcześniej. Jej zgłoszenie do poprzedniej minister Hanny Wróblewskiej zostało przekazane w trybie ustawy o ochronie sygnalistów. Sama Radziejowska za sygnalistkę uznana została w 2025 roku. Oznacza to, że - zgodnie z prawem - jej tożsamość powinna zostać niejawna, a szef takiej osoby, którego dotyczy zgłoszenie, nie ma prawa podejmować jakichkolwiek działań odwetowych wobec zgłaszającego.
Portal podaje, że zgłoszenie w sprawie "seminariów" - które również zostało nadesłane w trybie ustawy o ochronie sygnalistów - mimo, że miało trafić do dwóch osób, w całości otrzymał je również Ruchniewicz. Resort kultury i Instytut nie odpowiedzieli na pytania, skąd dyrektor placówki mógł mieć dostęp do korespondencji. Z ustaleń portalu wynika jednak, że wcale nie jest ona tajna, wręcz przeciwnie - wędruje po politykach.
"WP" twierdzi, że bezproblemowo dotarła do kopii listu. - W tym celu poprosiliśmy jednego z posłów koalicji rządowej o pomoc. W ciągu kilku godzin przesłał nam kopię listu, który został oznaczony przez jego autorkę jako poufna korespondencja. Dokument sygnalistki zaczął bowiem krążyć wśród polityków i urzędników jako ciekawostka - czytamy na stronie portalu.
Co więcej, zemsta Ruchniewicza ma nie kończyć się jedynie na odwołaniu Radziejowskiej z funkcji dyrektor berlińskiego oddziału IP. Ekspertka w Instytucie nadal formalnie pracuje. Ruchniewicz ma chcieć zwolnić ją dyscyplinarnie. Instytut pytany o tę kwestię nie odpowiedział.