Czy pojawi się pan na zaprzysiężeniu prezydenta-elekta Karola Nawrockiego, 6 sierpnia?
To głupie pytanie. Nie rozumiem, dlaczego miałbym się nie pojawić?... To normalna procedura powołania prezydenta, który wygrał wybory, i w tej chwili będzie jego zaprzysiężenie przed Zgromadzeniem Narodowym. Pytanie posłów o to, czy pojawią się na zaprzysiężeniu, czy nie - nie ma sensu. To nie jest żadna łaska z naszej strony. Uczestniczenie w posiedzeniach Sejmu i w głosowaniach to nasz obywatelski i poselski obowiązek, wynikający z Konstytucji.
Zaprzysiężenie prezydenta odbywa się raz na pięć lat, w sytuacjach tragicznych czasami ma miejsce częściej. Tu nie mamy na szczęście żadnego, wyjątkowego wypadku. Odbyły się normalne, konstytucyjne wybory. Sąd Najwyższy orzekł 1 lipca o ich ważności. Marszałek Sejmu Szymon Hołownia oświadczył, że na 6 sierpnia zwołuje Zgromadzenie Narodowe, więc naszym poselskim obowiązkiem jest w nim uczestniczyć.
Mam wrażenie, że nie wszyscy posłowie jednak wynik wyborów prezydenckich zaakceptowali. Co sądzi pan o akcjach protestów wyborczych Romana Giertycha, i tak zwanych "giertychówkach"?
Nie interesuje mnie to! To indywidualna działalność pana mecenasa Giertycha! Jak wiemy, mecenasi żyją ze sporów i z konfliktów; czym więcej takich sytuacji - tym mają więcej pracy, dlatego pan Giertych ma prawo do swoich akcji, ale sam bierze za nie odpowiedzialność.
Porozmawiajmy o przyszłości rządzącej koalicji. W jednym z wywiadów powiedział pan, że "pan premier Tusk się nie przemęcza w tym rządzie"... W związku z tym należy postawić pytanie, czy PSL zamierza z koalicji rządzącej wyjść?
Jeśli chodzi o wyjście PSL-u z rządu i koalicję z PiS-em muszę oświadczyć, że nie wyobrażam sobie tego. Teraz. Natomiast, jeśli będą przyspieszone wybory parlamentarne i wyborcy zdecydują o innych relacjach i innym układzie parlamentarnym, wszystko jest otwarte. Na ten moment uważam jednak, że pacta trzeba dotrzymywać. Jest umowa koalicyjna... Z tego, co wiem - nie zawarto w umowie koalicyjnej zapisu, że obowiązkowo premierem tego rządu ma być tylko Donald Tusk. Każdy z liderów koalicji ma jednakową siłę głosów, tzw. złotą akcję. Z drugiej strony, jeśli którykolwiek z partnerów się wyłamie, koalicji większościowej "wyborów 15 października" po prostu nie będzie. Powinniśmy wspólnie tak pracować, by maksymalnie realizować program, który ogłosiliśmy w trakcie wyborów parlamentarnych.