Pod koniec marca Naczelny Sąd Administracyjny uchylił orzeczenie stołecznego sądu administracyjnego oraz wcześniejszą decyzję odmawiającą wpisania do rejestru stanu cywilnego aktu "małżeństwa jednopłciowego" obywateli polskich, zawartego za granicą. Jednocześnie zobowiązał kierownika stołecznego urzędu stanu cywilnego do przeniesienia do polskiego rejestru takiego aktu - dał na to 30 dni.
Orzeczenie zapadło po zeszłorocznym wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, który w związku z tą sprawą odpowiedział na pytanie NSA.
O działania stołecznego urzędu w tej sprawie w kwietniu "Gazeta Wyborcza" zapytała prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. - Czekamy na zwrócenie akt, analizujemy sytuację i dokładne konsekwencje, ale jasne jest to, że będziemy postępowali zgodnie z obowiązującym prawem i orzeczeniami sądów - powiedział.
Rzecznik stołecznego ratusza Monika Beuth stwierdziła z kolei, że bez rządowych wytycznych urzędu stanu cywilnego - tak jak dotychczas - będą odmawiać transkrypcji.
Te wypowiedzi oburzył środowiska LGBT, które zaczęły zarzucać prezydentowi Warszawy, a także przedstawicielom rządu, celowe spowalnianie transkrypcji małżeństw jednopłciowych.
Kierwiński uspokaja
Na zarzuty odpowiedział w poniedziałek minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. - To są kompletne bzdury. Ja od pierwszego dnia po wyroku TSUE mówiłem, że wyroki sądów, sądów europejskich będą przestrzegane, że będziemy implementować wyroki TSUE - powiedział na antenie Polsat News.
Oznajmił, że "ta sprawa to jest poważna zmiana, która ma wiele implikacji w ustawach, które nie są w gestii MSWiA. - I żeby wszelkie z tych kwestii przewidzieć, żeby nie tworzyć też rozwiązań niedomkniętych, niepełnych, pracuje zespół w składzie przedstawiciela MSWIA, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, ministra cyfryzacji i wypracujemy rozwiązanie takie, które pozwala wyroki wdrażać - powiedział.
"Te wyroki będą wdrażane […] i będzie to bardzo, bardzo szybko"
– oświadczył.
Na pytanie, czy jeszcze w maju, zadeklarował: "Na pewno".