Komisja sprawiedliwości i praw człowieka kontynuowała w czwartek prace nad dwoma projektami zmian w przepisach o Sądzie Najwyższym - prezydenta Andrzeja Dudy oraz posłów PiS. Około godz. 15 komisja przerwała prace, ciąg dalszy posiedzenia zapowiedziano na przyszły wtorek.
Marek Ast podkreślił w Polskim Radiu 24, że Solidarna Polska ma propozycje poprawek do projektów zmian w przepisach o Sądzie Najwyższym.
"Nad tymi poprawkami toczy się jeszcze dyskusja poza komisją, czyli trwają uzgodnienia koalicyjne - mam nadzieję również z kancelarią pana prezydenta, z panią minister - tak, abyśmy we wtorek już mieli te stanowiska uzgodnione"
- dodał szef komisji.
Czy dojdzie do porozumienia?
Pytany, czy uda się wypracować jakiś konsensus przed przyszłotygodniowym posiedzeniem Sejmu, tak, aby dać sygnał Komisji Europejskiej do odblokowania środków z KPO, Ast przyznał:
"Chcielibyśmy. Zobaczymy, jak będzie toczyła się praca we wtorek na komisji. Natomiast też nie ma aż takiej presji w tej chwili, żeby na 'łapu capu' tę ustawę przygotowywać, jeżeli nie będzie na najbliższym (posiedzeniu Sejmu), to na majowym"
- powiedział poseł.
Odnosząc się do prac komisji ws. zmian w przepisach o Sądzie Najwyższym, Ast przypomniał, że bazowym projektem jest projekt prezydencki i na czwartkowym posiedzeniu komisja rozpatrzyła jego część.
"Przyjęliśmy przynajmniej 1/4 zawartości przedłożenia prezydenckiego"
- mówił poseł.
"Odrzuciliśmy poprawki KO"
- dodał.
Według Asta poprawki zaproponowane przez KO to de facto "rozwiązania sprzeczne i z konstytucją, i ze zdrowym rozsądkiem".
"Bo unieważnienie wyroków sadowych, które zostały wydane z udziałem sędziów, którzy w ostatnich latach przez pana prezydenta zostali powołani do służby sędziowskiej, to jest rzecz niespotykana"
- podkreślił.
"To też pokazuje jaka jest wola opozycji do zawarcia kompromisu. Chcą tego stanu, jaki był przed reformą, a to jest oczywiście niemożliwe"
- powiedział.
Założenia projektu prezydenckiego
Uznany przez komisję sprawiedliwości za wiodący projekt prezydenta zakłada likwidację Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Sędziowie, którzy w niej orzekają, mieliby możliwość przejścia do innej izby lub w stan spoczynku. W SN miałaby zostać utworzona Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Z kolei projekt PiS przewiduje przekazanie rozstrzygania spraw dyscyplinarnych sędziów SN jako całości i pozostawienie Izbie Dyscyplinarnej tego sądu do rozpatrywania spraw innych zawodów prawniczych.
W tym projekcie zaproponowana została także instytucja określana mianem "testu bezstronności i niezawisłości sędziego", dająca każdemu obywatelowi - jak wskazywał prezydent - prawo do rozpatrzenia jego sprawy przez bezstronny i niezawisły sąd.
Wszystkie kraje członkowskie musiały przygotować Krajowe Plany Odbudowy (KPO), aby otrzymać środki z unijnego Funduszu Odbudowy. Polska przedstawiła swój plan KE w ubiegłym roku, jednak jak dotąd nie został on zaakceptowany. Z budżetu polityki spójności na lata 2021-2027 Polska ma do dyspozycji ok. 76 mld euro. Z KPO, który ma wspomóc gospodarkę po pandemii, Polska wnioskuje o 23,9 mld euro dostępnych w ramach grantów oraz o 11,5 mld euro z części pożyczkowej.
Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen postawiła pod koniec października ub.r. warunek, by w KPO znalazło się zobowiązanie polskiego rządu do likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN.
Latem ubiegłego roku likwidację Izby Dyscyplinarnej SN zapowiadał wicepremier, prezes PiS Jarosław Kaczyński; także premier Mateusz Morawiecki mówił, że ta izba zostanie zlikwidowana.