Wraz ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi, gołym okiem widać rosnący poziom agresji i mowy nienawiści skierowanej pod adresem obozu rządzącego przez jego przeciwników. W ostatnich tygodniach to niebezpieczne zjawisko istotnie się nasiliło.
25 października młody mężczyzna próbował wtargnąć do warszawskiego biura PiS przy ul. Nowogrodzkiej i żądał widzenia się z Jarosławem Kaczyńskim. Gdy wszedł do budynku, zaczął grozić ochroniarzowi śmiercią i kopnął w drzwi. Na miejscu musiała interweniować policja, którą wezwali pracownicy ochrony. Sytuacja ta odbiła się głośnym echem, i jak się okazało, nie była jedyna...
Dzień później, zaatakowano biuro posłanki Moniki Pawłowskiej.
- Mężczyzna wtargnął do mojego biura poselskiego we Włodawie i groził śmiercią mojemu pracownikowi. Krzyczał, że „biuro zostanie zniszczone” a moją pracownicę „utopi w szambie, gdzie zginie” - informowała parlamentarzystka.
Dziś w mediach społecznościowych odnotowano wpis, którego treść przekracza kolejne, wydawałoby - nieprzekraczalne granice.
"Hej wszyscy, którzy się wybierają strajkować! Brać ze sobą, na strajki brudne, skażone igły od zastrzyków, po ćpunach i kłuć psiarnie znienacka, po czym się da! Niech się kurwy boją infekcji HIV-a, albo jakąś inną zarazą! Szybko spuszczą z tonu! Ja traktuje ludzi z wzajemnością"
- brzmi wpis zamieszczony 9 listopada na profilu twitterowym użytkownika "Magdalena, bardzo cięta na piSSdzielców". W opisie profilu czytamy, że Magdalena "nienawidzi PiS-u i Kaczyńskiego" i "głosuje z TRZASKIEM".
Tweet nie został usunięty. Internauci postanowili prześledzić aktywność "Magdaleny" w mediach społecznościowych, w której dominują treści mniej lub bardziej antyrządowe.
Ona pójdzie na wybory. pic.twitter.com/IvbUCjgP4v
— Emilia Kamińska (@EmiliaKaminska) November 12, 2022
Część internautów w komentarzach zaczęło oznaczać policję oraz prokuraturę, wskazując, że wpis zamieszczony na profilu "Magdaleny..." może być nawoływaniem do popełnienia przestępstwa i co za tym idzie - czynem zabronionym, usankcjonowanym karnie.
Dw. @PK_GOV_PL @PolskaPolicja
— Aleksandra Wasilewska (@OlaWasilewska77) November 12, 2022
Proszę zapoznać się -to jest jawna groźba wobec ludzi. https://t.co/p7M9Xipx1q
Zdaniem przedstawicieli obozu rządzącego, za nasilające się akty agresji odpowiada retoryka polityków opozycji, na czele z liderem PO, Donaldem Tuskiem.
Ataki na biura PiS to przede wszystkim konsekwencja bardzo brutalnej i agresywnej polityki opozycji w stosunku do Prawa i Sprawiedliwości. Już nie będę używał słów, które są w tym momencie mówione, pisane w internecie, ale i też wypowiedzi Donalda Tuska: będziecie siedzieć, zniszczymy was, zlikwidujemy. Naprawdę, brutalizacja zachowań opozycji w tej chwili jest przeogromna, to wręcz próba zastraszania, że jeśli cokolwiek ktoś zrobi dla PiS, bądź w imieniu PiS, to znaczy, że będzie ukarany w jakikolwiek sposób, niektórzy zaczynają rozumieć to dosłownie i stąd te ataki
- mówił przed dwoma tygodniami wicepremier Henryk Kowalczyk.