Parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości, jak co miesiąc, pojawili się dziś na Placu Piłsudskiego w Warszawie, by oddać cześć ofiarom katastrofy rządowego samolotu, w której zginął m.in. śp. prezydent Polski Lech Kaczyński i 95 innych osób.
Równie regularnie w tym samym miejscu pojawiają się awanturzyści, którzy zakłócają wydarzenie. Tym razem, gdy przed pomnikiem trwały negocjacje polityków z policją w sprawie umożliwienia złożenia wieńca, w tłumie doszło do bijatyki. Przedstawiciel agresorów zaczął okładać metalowym kijem jednego z uczestników zgromadzenia.
Obecni mundurowi zareagowali dopiero po interwencji posłów.
"Miesiąc w miesiąc jesteśmy obrażani, atakowani, włącznie z pogróżkami zabójstwa. Policja ma obowiązek interweniować, a tego nie robi. Mamy do czynienia z bojówkami rządzącej partii. Ci, którzy dziś robią te zadymy, odpowiedzą za to"
– komentował później prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Do sprawy odniósł się na platformie X rzecznik partii, Rafał Bochenek. - To, co dzisiaj wydarzyło się na pl. Piłsudskiego w Warszawie pod pomnikiem śp. p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, to kolejna odsłona prawdziwego oblicza ludzi, którzy nami rządzą. Brak szacunku do zmarłych, pogarda, awanturnictwo… - napisał.
"Pomimo dopełnienia wszelkich formalności obecna władza poprzez swoich działaczy uniemożliwia całemu naszemu środowisku Prawa i Sprawiedliwości – na czele z naszym liderem p. prezesem Jarosławem Kaczyńskim oraz przedstawicielem p. prezydenta RP – uczczenie polskiej elity, której życie zostało brutalnie przerwane pod Smoleńskiem. Takie ekscesy, do których regularnie doprowadzają na pl. Piłsudskiego zwolennicy Tuska, nie tylko wymykają się kulturze chrześcijańskiej, ale jakimkolwiek regułom cywilizowanego świata, które wymagają szacunku dla zmarłych. To systematyczna, comiesięczna, putinowska operacja realizowana rękami obecnej władzy, za jej całkowitym przyzwoleniem i aprobatą. Nie pozwolimy na to!"
– oznajmił.
Jak stwierdził, "wkrótce wróci normalność". Dodał, że w sprawie zaistniałych zdarzeń skierowane zostanie zawiadomienie do prokuratury. - W przyszłości te zawiadomienia zostaną podjęte, a karygodne zachowania rozliczone - podkreślił.