Atak Rosji na Ukrainę wywołał serię sankcji, który dotknęły państwo Władimira Putina. Działania w tym zakresie podjęły zarówno kraje, jak i organizacje sportowe, czy globalne firmy.
Zapytaliśmy politologa doktora Krzysztofa Kawęckiego o to, czy twarda retoryka wobec Rosji zostanie utrzymana nawet po zakończeniu wojny na Ukrainie.
Trudno o optymizm
Ekspert przyznał, że nie jest optymistą w tej sprawie i stwierdził, że w jego ocenie należy spodziewać się, że „Rosja wróci na salony”. - Jestem sceptyczny co do tego, czy ta stanowcza postawa zachodu wobec Rosji zostanie utrzymana - powiedział.
- Uważam tak, ponieważ zbyt wielu znaczących polityków z krajów członkowskich Unii Europejskiej, byłych premierów czy też ministrów jest po prostu uwikłanych w finansowe zależności z Federacją Rosyjską. Można powiedzieć, że to są tacy „ludzie Putina”, „polityczni najemnicy”. Dlatego też wydaje mi się, że długofalowe utrzymanie takiego stanowiska wobec Rosji będzie dosyć trudne
- ocenił.
Pytany o to, jakie kraje mogą jego zdaniem jako pierwsze się z wyłamać z twardego podejścia do Rosji wskazał na Niemcy, Francję i Włochy.
Brak Putina to ułatwi
Krzysztof Kawęcki podkreślił, że rozważając tę sprawę należy wziąć pod uwagę scenariusz, w którym "dojdzie do zmiany władzy na Kremlu".
- Obserwując obecną sytuację można założyć, że przewrót pałacowy jest możliwy i wtedy tym bardziej ci politycy zachodni odstąpiliby od sankcji - stwierdził.