Coraz poważniej wybrzmiewają plany siłowego przejęcia Trybunału Konstytucyjnego przez obecną większość rządzącą.
- „Grupa wejście” do TK aktywizuje się najprawdopodobniej z użyciem rozwiązań siłowych po 18 września, gdy według reżimu rozpocznie się kadencja pana Berka, bo zakończy się kadencja sędziego Piskorskiego - wskazywał niedawno sędzia Sądu Najwyższego, dr hab. Kamil Zaradkiewicz.
Doniesienia o możliwości rozwiązania siłowego pojawiły się już przed weekendem, jednak ostatecznie do takich działań nie doszło. Jak wskazuje część komentatorów, z uwagi na odbywającą się w TK międzynarodową konferencję z udziałem zagranicznych prawników i przedstawicieli dyplomatycznych.
Przed siedzibą TK powstało miasteczko namiotowe, którego inicjatorzy wskazują wprost: będzie bronić organu konstytucyjnego państwa.
Plan, jaki ma mieć koalicja rządząca, zdaniem części polityków i publicystów - zakłada wprowadzenia do TK czterech osób, które nie złożyły ślubowania przed prezydentem oraz Macieja Berka, co do którego kandydatury Kancelaria Prezydenta wyraża wątpliwości formalne.
- Przejęcie Trybunału może w przyszłości służyć także do podważania decyzji o fundamentalnym znaczeniu dla państwa. Obawiam się, że w skrajnym scenariuszu mogłyby pojawić się próby kwestionowania wyniku wyborów prezydenckich, statusu prezydenta, a w dalszej perspektywie nawet ingerowania w proces wyborów parlamentarnych. Dla mnie byłoby to już przejęcie pełni władzy
- wskazał w rozmowie z niezalezna.pl poseł PiS, Dariusz Stefaniuk.
Artykuł 131
W tym kontekście przywoływany jest art. 131 ust. 1 Konstytucji RP.
Sprawę poruszał w "Gazecie Polskiej" Piotr Lisiewicz.
"W normalnych warunkach art. 131 ma zastosowanie w skrajnych sytuacjach, takich jak ciężka choroba czy śmierć. Jednak nie żyjemy w Polsce praworządnej, a w kryptodyktaturze, w której obowiązuje »prawo tak, jak my je rozumiemy«. Działacze tacy jak Ryszard Kalisz publicznie sugerują, że jeśli prezydent nie przyjmuje ślubowania od sędziego lub powstrzymuje się od działania, marszałek Sejmu może wystąpić do TK o stwierdzenie niemożności wykonywania przez niego obowiązków" - czytamy.
Czarzasty: Niech Nawrocki abdykuje
Dziś podglebie to takiego scenariusza przygotował sam Włodzimierz Czarzasty.
W Radiu Zet stwierdził, że w kontekście zagrożenia ze wschodu "działanie prezydenta w sprawie SAFE i blokowanie pieniędzy dla polskiego wojska w tym kontekście jest skandalem", jak również "skandalem jest niemianowanie ambasadora Polski w Kijowie".
- Jest sytuacja taka, że jest wojna w Ukrainie i prezydent po pierwsze blokuje pieniądze dla polskiego wojska, po drugie nie powołuje ambasadora polskiego na Ukrainie, po trzecie zrywa kontakty tak naprawdę z prezydentem Ukrainy na skutek głupiej wypowiedzi prezydenta Ukrainy. Mądrość powinna być w Polsce. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to niech abdykuje z funkcji prezydenta
- zadeklarował Czarzasty, marszałek Sejmu.
Dodał, że "jeżeli prezydent nie rozumie" obecnej sytuacji, "nie jest w stanie intelektualnie tego objąć, to powinien pan, panie prezydencie, złożyć swoją funkcję".
Prezydent w trybie natychmiastowym powinien zwołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego - stwierdził marszałek Sejmu.
Odniósł się także do kwestii ślubowania osób wybranych przez większość sejmową do Trybunału Konstytucyjnego.
- Pan prezydent nie jest od badania procesów, które są w Sejmie. I tyle - odparł Czarzasty, komentując, dlaczego nie przekazał KPRP żądanych dokumentów dotyczących Macieja Berka.