Donald Tusk podczas niedawnego spotkania w Kluczborku powiedział, że ma plan "posprzątania po PiS-ie".
- Pracuje nad tym duży zespół ludzi, który ja nazywam roboczo "sto dni". Będziemy mieli przygotowaną rozpiskę na każdy dzień po wyborach tak, by w ciągu stu dni wszystko wyczyścić. Przed wyborami publicznie przedstawię ten harmonogram. Te sto dni musi wystarczyć, żeby najbardziej bulwersujące złogi z tej stajni usunąć - zadeklarował lider PO.
O te słowa Tuska został dzisiaj zapytany w Radiu Plus poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego, Marek Sawicki.
- Donalda Tuska zapraszam do poważnej rozmowy o koncepcjach i propozycjach zmiany systemu gospodarczego. Mamy inwestycje na zastraszająco niskim poziomie. I wolałbym żeby Donald Tusk nie zajmował się sprzątaniem, bo od tego są sprzątaczki, niech Donald Tusk zajmie się dyskusją z nami o poważnych propozycjach programowych
- powiedział polityk ludowców.
Na sugestię dziennikarza, że to Tusk "będzie Was rozstawiał, rozdzielał szczotki i dyrygował zespołem sprzątającym…", Sawicki odpowiedział: "tylko się panu wydaje".
- Chcemy dyskutować o energii odnawialnej i systemie biogazowni i o funduszu hipotecznym, który będzie gwarantował oprocentowanie nie wyższe niż 3% na 30 lat - wskazał.
Opozycja wciąż nie ma jednego scenariusza co do formy startu w wyborach parlamentarnych w 2023 r. Pojawiały się zarówno koncepcje wspólnej jednej listy opozycji, który to pomysł forsuje m.in. Platforma Obywatelska, jak również koncepcje startu 2-3 bloków, które miałyby tworzyć m.in. PO (blok liberalny), Lewica (blok lewicowy) oraz Polskie Stronnictwo Ludowe (blok konserwatywny).