W poniedziałek minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau podpisał notę dyplomatyczną w sprawie reparacji, która zostanie przekazana dyplomacji niemieckiej. To kolejny krok polskiego rządu w kwestii uzyskania reparacji wojennych od Niemiec. Wcześniej, 1 września, zaprezentowano raport o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku agresji i okupacji niemieckiej w czasie II wojny światowej. Oszacowano je na 6 bilionów 220 miliardów 609 milionów złotych.
Polska scena polityczna nie jest jednogłośna w sprawie reparacji. Posłowie totalnej opozycji w Sejmie poparli uchwałę reparacyjną, ale w ich działaniach i słowach widać, że nie są oni wielkimi zwolennikami takiego rozwiązania. Często podważają oni sens ubiegania się o sankcje, czy przekonują, że podnoszenie tej sprawy pogorszy relacje polsko-niemieckie.
Konarski: Determinacja PiS zaskoczyła opozycję
Profesor Wawrzyniec Konarski, politolog, zapytany o to, czy temat reparacji i podejście poszczególnych partii do tej sprawy, będzie miało wpływ na polityczne wybory Polaków stwierdził, że „ta kwestia będzie przede wszystkim umacniać zwolenników Prawa i Sprawiedliwości w tym, że dobrze wybrali”.
- Natomiast myślę, że wielu Polaków będzie miało w tej sprawie swoiste rozdwojenie jaźni, bo dla części osób cały ten temat i jego podniesienie w tym momencie jest związane z taktyczną formą rozgrywania prekampanii wyborczej. Prezes PiS-u, który jeździ po kraju, ten temat porusza, czyli krótko mówiąc, sonduje nastroje dotyczące tej sprawy
- zaznaczył.
Profesor Konarski ocenił, że „różne odłamy opozycji są zaskoczone determinacją obozu rządzącego w tej sprawie”.
– Dlatego w Sejmie głosowały praktycznie tak samo, jak Zjednoczona Prawica. Można powiedzieć, że inicjatywę, jeżeli chodzi o narzucanie narracji w sprawie reparacji, przejął rząd, czego zresztą można było się spodziewać, bo warte zauważyć, że zdecydowano się na to w momencie, kiedy sondażowe wyniki PiS-u zaczęły się pogarszać. Opozycja nie przygotowała się do tego tematu i działania reaktywnie, a nie wyprzedzająco, natomiast rząd działa w taki sposób, by po pierwsze umocnić przekonanie co do swojej wartości w oczach żelaznego elektoratu. Jednocześnie, ponieważ rząd był pierwszy z tą inicjatywą, a opozycja głosowała na forum Sejmu tak samo, to możemy domniemywać, że część osób, które się wahają, mogą mieć wątpliwości, czy rzeczywiście nie wesprzeć rządu za jego konsekwencje
– ocenił.
Kawęcki: Aprobata dla rządu będzie rosła
Politolog dr Krzysztof Kawęcki stwierdził natomiast, że jeżeli temat reparacji będzie miał wpływ na preferencje wyborcze Polaków, to będzie promował tych, którzy takie działania podjęli, czyli w tym wypadku obóz Zjednoczonej Prawicy.
– Chyba jednak zdecydowana większość Polaków uważa, że reparacje Polsce się należą. Myślę, że w tej sytuacji, gdy postawa Niemiec jest właśnie taka, że zdecydowanie mówią, że sprawa jest zamknięta, to tym bardziej te działania aprobaty dla rządu w tym zakresie będą się nasilały. Sądzę, że to może mieć wpływ na wybory, bo ta narracja opozycji, że podjęta przez Zjednoczoną Prawicą ta kwestia ma wymiar doraźny, wyborczy jest mało przekonywająca. Myślę, że to też nie trafi do Polaków, zwłaszcza do elektoratu Prawa i Sprawiedliwości. Dodatkowo mamy do czynienia z bezczynnością opozycji w tej sprawie. Oczywiście nie będzie to sprawa zasadnicza, ale to może mieć wpływ na zwiększanie wiarygodności obozu Zjednoczonej Prawicy
– zakończył.
Jabłonka: To bardziej sprawa honoru
Zapytaliśmy doktora Krzysztofa Jabłonkę o to, jak na tę sprawę patrzy z perspektywy historyka i czy jego zdaniem temat reparacji po tak wielu latach jest istotny dla wielu Polaków.
– Reparacje to jest bardziej sprawa honoru niż pieniędzy. To, że Niemcy nie chcą zapłacić i kombinują, jak tego nie zrobić, to jest ich wewnętrzna sprawa, w którą my nie powinniśmy się włączać. Natomiast partie polityczne poza tą, która ta zaproponowała, mają poważny problem, bo jeżeli PiS-owi się uda, to jego notowania wzrosną, a jeżeli się nie uda, to PiS nie straci, bo to jest sprawa na długi czas – stwierdził.
- Myślę, że opozycja nie może kwestionować walki o reparacje, bo się narazi społeczeństwu, więc musi udawać, że popiera. A przy udawaniu zawsze są jakieś pomyłki, wpadki. Chociażby ta poczdamska wpadka, gdzie Tusk grał przeciwnego Niemcom, ale robił to tak, że wszyscy widzieli, że sprawa jest ustawiona, aby zyskać w oczach Polaków
- dodał.