Podczas sobotniej konferencji prasowej w Obornikach Śląskich prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski pytany był m.in. o Krajowy Plan Odbudowy i o to, czy - jego zdaniem - Polska wywiąże się z zobowiązań wobec Komisji Europejskiej. Trzaskowski ocenił, że uchwalona w czwartek nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym "na pewno nie wystarczy". - Rozmawiałem z przewodniczącą KE Ursulą von der Leyen i jestem dobrej myśli, że Komisja Europejska będzie stawiała dodatkowe warunki, i że te warunki będą musiały być spełnione, żeby te pieniądze popłynęły do Polski, a one muszą popłynąć do Polski. Wszystkim nam na tym zależy, dlatego że nie może być tak, że społeczeństwo będzie płaciło rachunek za całkowicie nieodpowiedzialne działanie PiS - mówił prezydent Warszawy.
Wypowiedź ta spotkała się z powszechnym oburzeniem, ponieważ Rafał Trzaskowski wprost przyznał w niej, że zabiega o karanie Polski po to, aby pogorszyć notowania Prawa i Sprawiedliwości. Taka taktyka stosowana jest przez totalną opozycję, odkąd PiS doszedł do władzy.
Uzależnienie od zagranicy
Zapytaliśmy profesora Mieczysława Rybę, historyka, eksperta ds. politycznych z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego o to, dlaczego totalna opozycja cały czas tak mocno trzyma się tej strategii, mimo że nie przyniosła ona pozytywnych rezultatów w siedmiu ostatnich wyborach. - To jest pewne uzależnienie mentalne i polityczne od zagranicy – zaznaczył.
- Im wydaje się, że wszystko, co Bruksela i Berlin wymyślą, jest dobre, ale tak wcale nie uważa większość polskiego społeczeństwa. Oni są trochę zafiksowani na punkcie wyników badań, które mówią o takim euroentuzjazmie społeczeństwa polskiego i w związku uważają, że wszelka presja unijna ma sens, bo przez to PiS będzie tracił. To jednak tak nie działa
- stwierdził.
Profesor Ryba ocenił, że Rafał Trzaskowski popełnił poważny błąd w tej wypowiedzi. – Gdyby on powiedział, że „obawia się, że nie będzie funduszy, bo ta ustawa sejmowa jest niedoskonała i nie załatwia wszystkich spraw” to zupełnie inaczej by to brzmiało niż powiedzenie: „rozmawiam z szefową Komisji Europejskiej i mam nadzieję, że nie dostaniemy środków”. Powiedzenie takich słów jest kompletnie niezrozumiałe z politycznego punktu widzenia - podkreślił.
Licytacja na radykalizm
Zapytaliśmy naszego rozmówcę, czy taka strategia antypisu w tak kluczowych dla Polaków sprawach ma w ogóle jakiś sens dla opozycji, jeżeli chodzi o jej walkę o zwycięstwo wyborcze. – Nie. W tej chwili Rafał Trzaskowski ściga się z Donaldem Tuskiem o przywództwo w partii. Zawsze taki wyścig to jest licytacja na radykalizm. Tak już było, kiedy o władzę w partii walczył Grzegorz Schetyna, który przyszedł z tymi swoimi „młodymi wilkami” i oni szaleli po Sejmie. Wydaje się, że teraz między Tuskiem a Trzaskowskim występuje coś podobnego - ocenił.
[polecam:https://niezalezna.pl/444522-siemoniak-desperacko-broni-skandalicznych-slow-trzaskowskiego-to-wyrwane-z-kontekstu