Rzeczniczka stołecznej prokuratury prok. Aleksandra Skrzyniarz poinformowała, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi śledztwo ws. przekroczenia uprawnień poprzez pozostawienie bez biegu wniosku prokuratury o uchylenie immunitetu marszałkowi Senatu Tomaszowi Grodzkiemu. Zdaniem prokuratury w ten sposób działano na szkodę interesu publicznego. Chodzi o czyn z art. 231 par. 2 Kodeksu karnego, za co grodzi do 10 lat więzienia.
Wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz (KO), który podjął decyzję o tym, że Senat nie zajmie się wnioskiem prokuratury, tłumaczył na dzisiejszej konferencji prasowej, że wniosek został nieprawidłowo sformułowany. Przypomniał, że najpierw zwrócił go śledczym do poprawy, ci jednak przysłali do Senatu kolejny wniosek, który - w jego ocenie - w dalszym ciągu zawierał wady. W tej sytuacji - jak podkreślił - podjął decyzję, że pozostawi go bez biegu.
Borusewicz użalał się dziś zarazem, że śledztwo - o wszczęciu którego prokuratura poinformowała dziś - ma charakter polityczny. "Sugestia, że popełniłem jakiekolwiek przestępstwo, realizując zasady biegu wniosku o odebranie immunitetu, to jest oczywista sprawa polityczna. I to jest ingerencja prokuratury w niezależność Senatu" - oświadczył senator Koalicji Obywatelskiej.
Zapewnił, że... nie da się zastraszyć.
Sam marszałek Grodzki, pytany o tę sprawę również mówił, że nie jest jego winą, iż "prokuratura dwukrotnie nie potrafiła prawidłowo przygotować wniosku", a procedury, które zostały wprowadzone, są całkowicie zgodne z Regulaminem Senatu, z postępowaniem". "Nie mamy sobie tutaj nic do zarzucenia" - podkreślił. "Jeżeli wniosek będzie prawidłowo sformułowany, wtedy procedura będzie wdrożona" - oświadczył senator.