Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Gawkowski rozkłada ręce po gigantycznym wycieku. "Danych nie można ponownie zabezpieczyć"

– Danych, które już wyciekły, nie można ponownie zabezpieczyć - oznajmił wicepremier Krzysztof Gawkowski, odnosząc się do ataku na firmę MyDr i ujawnienia informacji dotyczących blisko 19 mln Polaków. Minister cyfryzacji oświadczył też, że służby mogą obecnie monitorować darknet i sprawdzać, czy ktoś próbuje sprzedać wykradzony pakiet. Dodał, że nikt nie może zagwarantować, iż dane nie zostaną przekazane lub opublikowane, a pełne wyjaśnienie sprawy potrwa "tygodnie".

Autor:

Gigantyczny wyciek danych Polaków

W ostatnich dniach doszło do wycieku danych blisko 19 mln Polaków. Sprawa związana jest z atakiem na MyDr. Opozycja domaga się od rządu podjęcia adekwatnych i szybkich działań w tej sprawie. 

Lista pytań, zastrzeżeń i wątpliwości stale się wydłuża.Minister Gawkowski zaapelował do Polaków o zastrzeganie numerów PESEL, ale nie wykorzystał do tego alertów RCB. W efekcie informacja dociera jedynie do części obywateli. Wielu Polaków może nadal nie wiedzieć, że ich dane znalazły się w niebezpieczeństwie. W tak poważnej sytuacji komunikaty powinny być przekazywane wszystkimi dostępnymi kanałami

– mówił dziś poseł PiS Radosław Fogiel.

Gawkowski: "Wyjaśnienie sprawy potrwa tygodnie" 

O wyciek danych Polaków był dziś pytany Krzysztof Gawkowski, minister cyfryzacji. Polityk oświadczył, że na pełne wyjaśnienie sprawy trzeba będzie poczekać nawet kilka tygodni. 

Służby pracują nad ustaleniem osób odpowiedzialnych za atak. Obecnie nic nie wskazuje na udział podmiotu działającego spoza Polski. Wiemy już, gdzie znajdowała się luka w oprogramowaniu oraz które elementy zarządzania systemem zawiodły. Luka została usunięta, a firma współpracuje ze służbami. Okoliczności zdarzenia będą przedmiotem postępowania, które może zakończyć się nałożeniem kary. Pełne wyjaśnienie sprawy potrwa jednak nie kilka dni, lecz tygodnie. Najważniejsze jest teraz ograniczenie skutków wycieku i przekazanie obywatelom informacji, czy ich dane znalazły się w przejętym zbiorze

– oznajmił.

Dodał, iż "prywatne firmy mogą przetwarzać dane, jeżeli mają do tego podstawę prawną i zapewniają im odpowiednią ochronę, obywatele często sami wyrażają zgodę na takie przetwarzanie".

Sprawdzamy jednak, czy w tym przypadku firma zastosowała wymagane zabezpieczenia. Jeżeli tego nie zrobiła, może ponieść konsekwencje finansowe

– zapowiedział.

Pytany, czy ministerstwo lub służby próbują kontaktować się z hakerami, aby powstrzymać ich przed sprzedażą danych, odparł: "Ministerstwo i służby państwowe nie prowadzą z hakerami negocjacji dotyczących wykupu danych ani zapłacenia okupu. W Polsce nie będziemy się dogadywać z przestępcami. Zadaniem służb jest ich odnalezienie oraz ograniczenie skutków wycieku". 

Gawkowski rozkłada ręce. "Możemy monitorować darknet" 

Gawkowski oświadczył też, że "nie wszystko jest w tej sprawie proste - MyDr był podmiotem przetwarzającym dane, natomiast ich administratorami pozostają lekarze i placówki medyczne".

Przekazanie pełnego zbioru do serwisu „Bezpieczne Dane” wymaga odpowiednich działań prawnych oraz współpracy prokuratury i służb. Pracujemy nad tym, aby obywatele mogli jak najszybciej sprawdzić, czy ich informacje znalazły się w wycieku

– przekonywał.

W trakcie konferencji padło też pytanie o kolejne kroki ministerstwa w tej sprawie. 

Danych, które już wyciekły, nie można ponownie zabezpieczyć. Możemy natomiast monitorować darknet i sprawdzać, czy ktoś próbuje je sprzedać, wystawić na aukcji albo przekazać dalej. Chcemy również udostępnić obywatelom możliwość sprawdzenia, czy znaleźli się w wykradzionym zbiorze. Nikt nie może zagwarantować, że dane nie zostaną gdzieś przekazane lub opublikowane. Dlatego najważniejsze jest informowanie osób objętych wyciekiem i umożliwienie im podjęcia odpowiednich działań ochronnych

– powiedział Gawkowski.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polityka