– Przesłanka w żargonie prokuratorskim w „prywatkach”: wymaga tego interes społeczny, ochrona praworządności. Dotąd brano pod uwagę przede wszystkim sytuację pokrzywdzonego. Uczono nas, że pomóc należy osobom nieporadnym życiowo, czyli starszym, schorowanym lub ubogim. Tak było i miejmy nadzieję, że jest nadal
– tłumaczy „Gazecie Polskiej” prok. Mariusz Moszowski ze stowarzyszenia prawniczego „Veritas et Ius”.
– Takim wyjątkiem są sprawy Waldemara Żurka. Mówimy o człowieku, który pełni funkcję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, a więc stoi na szczycie struktury, której działania w tych sprawach budzą kontrowersje. Z przekazów medialnych wiemy, że nie jest człowiekiem ubogim, bo mógłby spieniężyć jedną z działek, jak mu pensji brakuje na wynagrodzenie dla adwokata.
Spór ministra z byłą żoną
W Sądzie Okręgowym w Tarnowie toczył się proces cywilny, w którym pozwanym był Waldemar Żurek. Z drugiej strony – była żona obecnego ministra sprawiedliwości. „Dotyczy spraw majątkowych – pozew o zapłatę” – informowała w styczniu br. sędzia Małgorzata Stanisławczyk-Karpiel z Sądu Okręgowego w Tarnowie.
Pozornie banalna sytuacja. Ale wydarzyło się coś zdumiewającego. Pełnomocnik Żurka wystąpił o przystąpienie prokuratora do prywatnego procesu ówczesnego sędziego. „Udział prokuratora w powyższej sprawie został zgłoszony do Sądu Okręgowego w Tarnowie pismem z dnia 19 sierpnia 2024 roku” – potwierdził prok. Mieczysław Sienicki, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnowie. „Prokurator może wziąć udział w każdym toczącym się postępowaniu, jeżeli według jego oceny wymaga tego ochrona praworządności, praw obywateli lub interesu społecznego”.
Wtedy ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym był jeszcze Adam Bodnar. Ale w lipcu 2025 roku jego następcą został Żurek. Dlatego sytuacja jest szczególnie bulwersująca, bo w tarnowskim procesie nic się nie zmieniło.
6 marca zapadł wyrok. Korzystny dla Żurka. „W dniu 11 maja 2026 roku akta zostały przesłane do Sądu Apelacyjnego w Krakowie wraz z apelacjami pełnomocnika pozwanego i powódki” – poinformowała sędzia Stanisławczyk-Karpiel. Potwierdziliśmy, że sprawa 15 maja br. wpłynęła do sądu w stolicy Małopolski.
„Skład orzekający do jej rozpoznania został wyłoniony w drodze losowania w Systemie Losowego Przydziału Spraw. Wszyscy członkowie tego składu złożyli wnioski o wyłączenie ich od jej rozpoznania z powołaniem się na art. 49 Kpc. Postanowieniem z dnia 30 czerwca 2026 r. Sąd Apelacyjny uwzględnił te wnioski i wyłączył trzech sędziów I Wydziału Cywilnego od rozpoznania tej sprawy. Po ponownym losowaniu kolejni sędziowie złożyli tożsame wnioski o wyłączenie ich od rozpoznania tej sprawy”
– przekazał sędzia Robert Jurga, rzecznik ds. cywilnych Sądu Apelacyjnego w Krakowie.
„Dopiero po ich rozpoznaniu podjęte zostaną kolejne czynności procesowe”.
A co z prokuraturą? „Jest uczestnikiem w sprawie o sygn. I ACa 1539/26, zgodnie z wnioskiem złożonym w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, a także z uwagi na brak jego cofnięcia w toku sprawy” – wyjaśnił sędzia Jurga.
Do prokuratury w Tarnowie wysłaliśmy pytania, czy zamierza nadal uczestniczyć w prywatnym procesie szefa, a także kto poniesie koszty służbowych delegacji do Krakowa. Przede wszystkim jednak spytaliśmy o to, czy prawdą jest, że początkowo zapadła decyzja o odmowie udziału w prywatnym procesie Żurka. Odpowiedź nie nadeszła do zamknięcia tego numeru „Gazety Polskiej”.
– Angażowanie prokuratury do prywatnych spraw ministra sprawiedliwości wygląda słabo. To brak profesjonalizmu, ale zarazem kompletny brak wstydu
– ocenia sędzia Przemysław Radzik, legalny zastępca rzecznika dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych. – Sprawa nie ma precedensu, żeby w cywilnej sprawie prokuratora generalnego udział brali jego podwładni.
Udręczenie ministra
„Jeśli chodzi o Radzika, to nie odpuszczę” – stwierdził Żurek w marcu 2025 roku w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. Wtedy jeszcze jako sędzia.
Są więc pozwy cywilne, postępowania dyscyplinarne, śledztwa. Szczególnie jednak kuriozalna była akcja Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej ze stycznia br. – skierowano do Izby Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego wnioski o uchylenie immunitetu rzecznikom dyscyplinarnym, sędziom Piotrowi Schabowi, Michałowi Lasocie i właśnie Przemysławowi Radzikowi.
Fragment zacytował serwis Oko.press: „(...) uporczywie nękali byłego sędziego Sądu Okręgowego w Krakowie Waldemara Żurka, poprzez bezzasadne wszczynanie wobec niego postępowań dyscyplinarnych, wzbudzając tym samym u wymienionego uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia, poniżenia i udręczenia, a także istotnie naruszając jego prywatność”. Czyli klasyczna – jak mawiają prawnicy – prywatka, ale tym razem zaangażowała się prokuratura, której Żurek był już szefem.
– To też ewenement, żeby urzędnikowi państwowemu robić sprawę za to, że wykonywał swoje obowiązki. A wykonywał je dlatego, że pan Żurek permanentnie łamał prawo, zarówno dyscyplinarne, jak i karne
– stwierdza sędzia Radzik, członek stowarzyszenia „Prawnicy dla Polski”.
Chodzi o sytuację wielokrotnie opisywaną przez „Gazetę Polską” i portal Niezalezna.pl. Według rzeczników dyscyplinarnych Żurek wydawał orzeczenia w sądzie w Krakowie, gdy – zgodnie z dokumentami Krajowej Rady Sądownictwa – w tym samym czasie przebywał w różnych miastach Polski czy nawet w ukraińskim Kijowie. Ta właśnie sprawa została im odebrana podczas pierwszego (w lipcu 2024 roku) siłowego najścia służb do siedziby KRS.
– Po niecałych dwóch miesiącach rzecznik specjalny ministra, wtedy jeszcze Adama Bodnara, postępowanie umorzył, a za krytykę orzeczenia wytoczono mi postępowanie dyscyplinarne. Jest też drugie, z równie kuriozalnym zarzutem, dotyczącym rzekomego niewydania akt podczas lipcowego wtargnięcia do naszych biur
– przypomina sędzia Radzik.
Wracając do sprawy, w której prokuratura z niepokoju o samopoczucie swojego szefa próbuje ścigać sędziów: każdy wniosek jest rozpoznawany odrębnie, a do tej pory zapadło jedynie orzeczenie dotyczące sędziego Schaba i Sąd Najwyższy odmówił uchylenia jego immunitetu.
Specjalna ochrona
Główne śledztwo w sprawie osławionej „afery hejterskiej” od lat prowadzi wrocławska prokuratura, ale część materiałów wyłączono i trafiły do Prokuratury Rejonowej Kielce-Wschód. W połowie 2024 roku do Sądu Najwyższego skierowany został wniosek o uchylenie immunitetu warszawskiemu sędziemu Jakubowi Iwańcowi. W uzasadnieniu wskazano na „wielokrotne pomówienie i publiczne znieważanie za pomocą środków masowego przekazu sędziego Sądu Okręgowego w Krakowie Waldemara Żurka”. Czyli znowu wzorcowa kwalifikacja na ewentualny prywatny akt oskarżenia, a mimo to zaangażowała się prokuratura. I poniosła porażkę, bo w lutym 2025 roku Sąd Najwyższy odmówił uchylenia immunitetu, wskazując, że tezy z wniosku nie zostały wystarczająco udokumentowane. Pomimo to prokuratura nie rezygnuje – nawet po powołaniu Żurka na funkcję ministra sprawiedliwości.
– Prokuratura jest nie tylko wykorzystywana, żeby de facto stawała po stronie przełożonego prokuratora generalnego w rozmaitych postępowaniach cywilnych, ale i karnych czy immunitetowych. Są również zawiadomienia, na przykład stowarzyszeń jak „Prawnicy dla Polski”, a dotyczące działań Waldemara Żurka, które odbijają się od ściany. Prokuratura odmawia wszczęcia postępowania w sprawie poważnych czynów albo je umarza
– wyjaśnia sędzia Iwaniec.
– Ani moi doświadczeni obrońcy, ani prawnicy, którzy mają wiedzę na temat tej sprawy nie spotkali się z tak radykalnym działaniem prokuratury, żeby obejmowała ściganiem czyny ścigane z oskarżenia prywatnego, gdzie pokrzywdzonym jest sędzia, a obecnie wysokiej rangi funkcjonariusz publiczny, przełożony osoby, która złożyła wniosek o uchylenie immunitetu
– tłumaczy karnista, który przyznaje, że byłoby to uzasadnione w przypadku osoby nieporadnej, upośledzonej, chorej, ubogiej.
– Natomiast nie widzę żadnych powodów, aby prokuratura obejmowała specjalną ochroną jako pokrzywdzonego byłego sędziego, ministra sprawiedliwości.
Zwraca też uwagę, że kilkukrotnie wspólnie brali udział w czynnościach na sądowej sali lub w prokuraturze. – Prawie zawsze spotykam się ze strony pana Żurka z uszczypliwościami, osobistymi wycieczkami, wypytywaniem o kwestie niezwiązane ze sprawą. Trochę śmieszne to zachowanie, groteskowe, z gatunku podrygów dziecka w piaskownicy, któremu zabrało się zabawki – ocenia.
Jeszcze jedna informacja. Wniosek do SN podpisała prok. Edyta Pawlik-Zatońska – z datą 4 czerwca 2024 roku. Natomiast dwa dni później Radio Kielce poinformowało, że została ona szefową Prokuratury Rejonowej Kielce-Wschód.
Wbrew temu, co głosili
– Codziennie obserwujemy ministra Żurka, wydaje się w pełni zdrów. Co najistotniejsze, jest wykwalifikowanym prawnikiem, byłym sędzią – podkreśla prokurator Moszowski.
– W raporcie dotyczącym funkcjonowania prokuratury w latach 2016–2023 autorstwa Lex Super Omnia wyodrębniono kategorię określaną jako „wykorzystywanie prokuratury dla prywatnych celów kierownictwa prokuratury”. Dziś warto zapytać, gdzie te standardy.
– Nie chodzi o kwestionowanie prawa Waldemara Żurka do ochrony dóbr osobistych. Jak każdy obywatel ma prawo do sądu. Poważne wątpliwości budzi zaangażowanie się po jednej stronie sporu prokuratury kierowanej dzisiaj przez Żurka – podsumowuje.
#GazetaPolska: Tonący Zondy się chwyta
— Gazeta Polska - w każdą środę (@GPtygodnik) September 2, 2026
Czytaj » https://t.co/Bje8n0WCy6
Prenumeruj » https://t.co/OFRAy7uQ3O pic.twitter.com/GTDvzJ9bMc