Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

"Nie pozwolimy na to". Kolejny szpital tonie w długach, opozycja bije na alarm

Szpital Miejski w Miastku znalazł się na skraju upadłości. Zadłużenie placówki przekracza 40 mln zł, a do sądu trafił już wniosek o ogłoszenie jej upadłości. - Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której dobrze wyposażone publiczne placówki najpierw zostaną doprowadzone do finansowej zapaści, a później będą przejmowane przez prywatne podmioty. Nie pozwolimy na to - zapowiadają posłowie PiS.

Autor:

Szpital w Miastku zostanie zlikwidowany? 

We wtorek do sądu został złożony wniosek o ogłoszenie upadłości Szpitala Miejskiego w Miastku, którego zadłużenie przekracza 40 mln zł. O tym fakcie poinformował burmistrz Miastka Jerzy Wójtowicz.

Pod koniec lipca NFZ nałożył na placówkę 13,2 mln zł kary za nieprawidłowości przy rozliczaniu zabiegów neurochirurgicznych wykonywanych przez zewnętrznego podwykonawcę. Kontrola wykazała, że lekarze wykazywali wykonanie nawet 77 zabiegów w ciągu doby, a dzienne rachunki wystawiane przez zewnętrzną spółkę sięgały 300 tys. zł.

Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”

Media, opisując ten proceder, wskazywały, że z powodu braku oddziału neurochirurgicznego w Miastku, przed trzema laty placówka podpisała umowę na świadczenie usług z zewnętrzną spółką. Neurochirurdzy z tego podmiotu wykonywali zabiegi termolezji, czyli niszczenia nerwów bólowych w kręgosłupie.

Według ustaleń kontroli, pacjenci przechodzili szybki, kilkuminutowy zabieg w znieczuleniu miejscowym, po którym opuszczali szpital, co NFZ wycenia na około 1,5 tys. zł. Tymczasem w dokumentacji medycznej wpisywano skomplikowane operacje neurochirurgiczne, wymagające pełnej hospitalizacji, przygotowania sali operacyjnej i całonocnej opieki, za co NFZ płaci ponad 6,5 tys. zł. Nieprawidłowości mogą dotyczyć nawet 2,5 tys. zabiegów.

Dochodzenie pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Słupsku w kierunku oszustwa i poświadczenia nieprawdy w dokumentacji prowadzone jest od kwietnia przez delegaturę CBA w Bydgoszczy. Na tym etapie postępowania nikomu nie przedstawiono zarzutów.

Posłowie PiS interweniują. "Nie pozwolimy..." 

Dziś przed siedzibą Ministerstwa Zdrowia o sytuacji w Miastku mówili posłowie PiS Dorota Arciszewska-Mielewczyk i Norbert Kaczmarczyk. Parlamentarzyści przekonywali, że sprawa wymaga wyjaśnienia nie tylko ze względu na odpowiedzialność za wielomilionowe straty, ale także z powodu przyszłości samej placówki oraz dostępu mieszkańców do leczenia.

Dzisiaj mieszkańcy, w tym wiele osób starszych, są zmuszeni pokonywać 50, 60 czy 70 kilometrów, aby uzyskać pomoc medyczną. To ogromne utrudnienie, ale również realne zagrożenie dla zdrowia i życia. Mieliśmy już przypadki, kiedy wydłużony transport chorego powodował, że pomoc przychodziła zbyt późno. Zwracałam się do burmistrza Miastka o rozważenie postępowania sanacyjnego. My, jako parlamentarzyści, nie możemy składać wniosków do sądu w imieniu spółki ani działać w charakterze jej właściciela. Możemy natomiast interweniować u zarządu szpitala i u burmistrza, który jako przedstawiciel właściciela powinien sprawować nadzór nad placówką i odpowiednio wcześnie reagować na pogarszającą się sytuację.

– mówiła Dorota Arciszewska-Mielewczyk.

Posłanka PiS podkreślała, że "trzeba dziś odpowiedzieć na podstawowe pytanie: kto ponosi odpowiedzialność za to, że zadłużenie szpitala przekroczyło 40 mln zł, NFZ nałożył na placówkę karę w wysokości 13 mln zł, a w dokumentach pojawiały się rozliczenia, według których lekarz za kilka godzin pracy mógł wystawić rachunek sięgający 300 tys. zł? Jak mogło dojść do sytuacji, w której zewnętrzna firma rozliczała dziesiątki zabiegów wykonywanych w ciągu jednej doby?".

Chcemy również wiedzieć, co stanie się ze sprzętem należącym do szpitala, kto ostatecznie przejmie placówkę i czy upadłość nie sprawi, że pytania o odpowiedzialność za wielomilionowe straty pozostaną bez odpowiedzi. Jeżeli szpital zostanie przejęty przez inny podmiot i ponownie zacznie funkcjonować, trzeba wyjaśnić, dlaczego wcześniej nie można było znaleźć rozwiązania pozwalającego uratować go w obecnej formule. Poważne wątpliwości budzi również kwestia sprawozdań finansowych. Pytamy, czy sprawozdania za lata 2023–2025 zostały zatwierdzone, dlaczego dokumenty za wcześniejsze lata składano z dużym opóźnieniem oraz dlaczego w KRS nie ma informacji o badaniu części sprawozdań przez biegłego rewidenta. Chcemy wiedzieć, czy burmistrz jako organ nadzorczy interesował się tymi opóźnieniami i wynikami finansowymi spółki

– wskazała.

Zapowiedziała, że parlamentarzyści opozycji będą "sprawdzać i interweniować, czy tego typu schematy nie będą obowiązywać w całej Polsce". 

Norbert Kaczmarczyk podkreślił, że "dzisiaj dochodzimy do paradoksalnej sytuacji: szpital, który wykonuje dużo zabiegów, ma dobrą opinię i przyjmuje wielu pacjentów, może znaleźć się w coraz gorszej kondycji finansowej - jeżeli placówka wykonuje nadwykonania, a pieniądze za nie nie trafiają do niej w odpowiednim czasie, to im więcej leczy pacjentów, tym większe mogą być jej problemy finansowe".

Przypadek Miastka jest szczególnie ważny, bo może być pierwszym tak wyraźnym sygnałem tego, co będzie działo się z kolejnymi zadłużonymi szpitalami. [...] Oczekujemy od rządu, że zajmie się reformą systemu i zapewni finansowanie szpitalom, które rzeczywiście leczą pacjentów. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której dobrze wyposażone publiczne placówki najpierw zostaną doprowadzone do finansowej zapaści, a później będą przejmowane przez prywatne podmioty. Nie pozwolimy na to

– zapowiedział.

Autor:

Źródło: PAP, x.com, niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polityka