Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Sukces ministerstwa, kłopot samorządów. Rok systemu kaucyjnego

System kaucyjny w rok zebrał około 5 mld opakowań. Według Ministerstwa Klimatu i Środowiska to 60 proc. wszystkich wprowadzonych w tym czasie na rynek. Biorąc pod uwagę przesunięcie logistyczne, współczynnik ma wzrosnąć do 72 proc. Resort mówi o olbrzymim sukcesie. Opozycja podkreśla jednak, że rząd zrobił z Polaków śmieciarzy i chce wyrzucenia systemu do kosza.

Rząd podsumował rok funkcjonowania systemu kaucyjnego. Podczas oficjalnej konferencji Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska, podkreślała, że system się sprawdza i jest potrzebny. Zaprezentowano też najnowsze dane dotyczące zbiórki odpadów. Zdaniem resortu zebrano 5 mld puszek i butelek PET, co stanowi 60 proc. opakowań wprowadzonych na rynek.

Do systemu nie trafiło z powrotem około 3,3 mld opakowań. Resort uspokaja, że wskaźnik będzie wyższy z uwagi na przesunięcie logistyczne. Taka liczba oznacza, że do sześciu działających operatorów systemu kaucyjnego trafi około 1,6 mld zł.

Miliardy w systemie kaucyjnym

– Nierozliczona kaucja pozostaje u operatora i może być przeznaczona wyłącznie na funkcjonowanie systemu. Operatorzy działają na zasadzie non profit, a zgromadzone w ten sposób środki mogą finansować m.in. koszty logistyki, odbioru, transportu, magazynowania i zliczania opakowań, prowadzenie centrów zbiórki, utrzymanie i rozwój systemów IT, wynagrodzenia dla sklepów oraz dalszy rozwój systemu kaucyjnego, w tym inwestycje w nowe kaucjomaty

– mówiła wiceminister klimatu i środowiska Anita Sowińska podczas konferencji poświęconej systemowi kaucyjnemu w MKiŚ.

W Polsce na razie działa sześciu operatorów, którzy dzielą między siebie zyski. Wczoraj resort podkreślał, że wymiernym sukcesem systemu kaucyjnego jest to, że praktycznie usunął plastik i puszki z przestrzeni publicznej. Współczynniki mają się dodatkowo poprawić i w ciągu trzech lat dojść do poziomu recyklingu wynoszącego 90 proc. wchodzących na rynek opakowań. Dlatego system ma być rozszerzany.

– Przygotowaliśmy nowelizację przepisów o systemie kaucyjnym i mamy gotowy wniosek o jej wpis do wykazu prac rządu. Jej kluczowym elementem jest rozszerzenie kaucji o małe szklane opakowania, czyli tzw. małpki. Obywatele chcą ich w systemie, bo mają dość widoku tych opakowań w parkach czy lasach. W ramach nowelizacji usprawnimy również logistykę bonów kaucyjnych

– mówiła minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska podczas konferencji w MKiŚ.

Polacy sceptyczni wobec systemu

Nastroje entuzjazmu rozmijają się jednak z opiniami Polaków. Sceptycyzm wobec systemu kaucyjnego widać w badaniach. Tylko 12 proc. respondentów SW Research stwierdziło, że system jest dobry i nie należy go zmieniać. W tym czasie blisko 21 proc. badanych opowiedziało się za całkowitą likwidacją. Blisko 60 proc. chce jednak poprawy systemu, m.in. poprzez rozbudowywanie sieci punktów skupu i możliwość oddawania zgniecionych butelek.

Do krytyków systemu dołączyli również politycy. Zarówno Konfederacja, jak i PiS chcą teraz wyrzucenia całego systemu do kosza. – Nic się nie zmieniło. Żadnej pozytywnej oceny tego nie ma. To, co było projektowane wcześniej, to był system fakultatywny. Można było do niego przystąpić. Wprowadzenie obligatoryjności systemu, pod ogromnymi karami za niewejście do tego systemu, spowodowało, jak to mówili nawet przedstawiciele obozu rządzącego, że zrobili z Polaków śmieciarzy. Do likwidacji – powiedział wczoraj prof. Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera.

Samorządy płacą za system

Krytycy systemu wskazują na to, że prowadzi on do zwiększania cen wywozu śmieci. Dyskusja taka ruszyła już w Słupsku. Wczoraj radni zajmowali się podwyżką o blisko 30 proc., z 31 do 40 zł od osoby. Oznacza to, że statystyczna rodzina 2 + 2 zapłaci za wywóz śmieci 432 zł rocznie więcej.

Szukając winnego, urząd wskazuje przede wszystkim na system kaucyjny. Butelki i puszki, które wcześniej trafiały do żółtego worka i dawały miastu przychód ze sprzedaży surowców, idą teraz do automatów, a surowiec jest przetwarzany tam.

– Tak zwany żółty worek stał się uboższy. To, co daje możliwość odzyskania pieniędzy, trafia do systemu kaucyjnego, a w worku zostaje to, co musimy zagospodarować

– tłumaczy Katarzyna Guzewska, dyrektor wydziału ochrony środowiska i gospodarki komunalnej Urzędu Miejskiego w Słupsku.

Przez wejście w życie systemu kaucyjnego biznes śmieciowy miasta przestał się spinać, a luka wyniosła 1,2–2 mln zł. Słupsk nie jest bynajmniej w tej kwestii odosobniony, a podobny problem zgłaszały już Kraków i Olsztyn. Można się więc spodziewać, że fala podwyżek za śmieci trafi za chwilę do większości Polaków. Problem ten był zgłaszany już rok temu przez samorządy, ale został całkowicie zbagatelizowany przez rząd.

Czytaj więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"!

Źródło: Gazeta Polska Codziennie, niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka