Polska jeszcze w 2025 r. pod względem wydatków na obronność była liderem NATO. Na obronność przeznaczała wówczas około 4,3 proc. PKB. W 2026 r. udział ten ma wynieść około 4,5 proc. - wynika z danych przywoływanych dziś przez dziennik "Rzeczpospolita".
🔴Polska traci pozycję lidera @NATO w dziedzinie wydatków na zbrojenia. #Niemcy wciskają gaz - pisze @MiloszMaciej https://t.co/DzjCbrZpSk
Równocześnie nasi bałtyccy sąsiedzi: Litwa, Łotwa i Estonia zaplanowały dalsze zwiększanie nakładów. Według informacji „Rzeczpospolitej” już w 2026 r. każde z tych państw ma przeznaczać na obronność większą część PKB niż Polska.
Projekt budżetu na 2027 r. zakłada przeznaczenie na obronność 198 mld zł. Nominalnie to kwota o około 2 mld zł niższa od planowanych wydatków na 2026 r.
Jednocześnie - przy wzroście polskiej gospodarki - oznaczałoby to niższy udział wydatków obronnych w PKB niż w bieżącym roku. Dane dotyczące projektu budżetu potwierdzają, że rząd planuje na 2027 r. 198 mld zł na obronność.
Tusk rządzi według starych nawyków
"To bardzo niepokojące informacje. Jeżeli się potwierdzą, to oznacza skrajną nieodpowiedzialność rządu" – komentuje w rozmowie z portalem Niezależna.pl Wojciech Skurkiewicz, senator PiS, były wiceminister obrony narodowej.
W sytuacji, w której powinniśmy zwiększać wydatki na armię, kiedy powinniśmy się zbroić, kiedy z jednej strony premier polskiego rządu straszy, że jest realne zagrożenie za moment, tu i teraz, za chwilę, to okazuje się, że bierze się pod uwagę zmniejszenie wydatków na obronę narodową. To kuriozalna postawa.
– dodaje nasz rozmówca.
Do tego przyjmując, że rządzący nie są w stanie wydatkować środków, które są zapisane w budżecie – przypomnę, w zeszłym roku to była kwota około 20 miliardów złotych, w tym pewnie będzie podobna, gdzie przerzucane są te pieniądze na Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, więc to jest absolutnie skrajnie nieodpowiedzialne podejście. I mam nadzieję, że nie ma to związku z dramatyczną sytuacją fiskalną i budżetową państwa. Bo jeżeli by się okazało, że znowu prowadzone są gigantyczne oszczędności na Wojsku Polskim, na modernizacji technicznej, to jest to skandal. No ale przerabialiśmy to już za pierwszych rządów Tuska. Teraz znów liberałowie rządzą i znów ta sytuacja się powtarza.
– mówi były wiceszef MON.
Tymczasem wicepremier, szef resortu obrony Władysław Kosiniak-Kamysz, odnosząc się do sprawy w rozmowie z "Rzeczpospolitą", tłumaczył, że nominalna kwota zapisana w budżecie nie pokazuje całego obrazu wydatków. Według szefa MON część zakupów będzie finansowana za pośrednictwem unijnego instrumentu SAFE. Wydatki te mają korzystać ze zwolnienia z VAT, co – w ocenie ministra – sprawia, że realna wartość zakupów dla wojska będzie większa, niż wynikałoby to z samej kwoty zapisanej w budżecie.
W tym kontekście muszę dodać jeszcze jedno: obecna władza po prostu ciągle kłamie. Doskonałym przykładem jest sytuacja Fabryki Broni Łucznik z mojego rodzinnego miasta. Rządzący głośno chwalili się, że załatwili dla tej fabryki miliardy złotych z programu SAFE. Tymczasem okazało się, że nie przynieśli żadnych nowych zamówień. Użyli tych środków jedynie do zmiany sposobu opłacenia kontraktu, który wynegocjował jeszcze rząd Prawa i Sprawiedliwości, a w 2024 roku został on przez obecną ekipę jedynie formalnie podpisany. To czysta obłuda. Przypisują sobie cudze zasługi i podejrzewam, że ten sam mechanizm manipulacji stosują w wielu innych obszarach polskiej zbrojeniówki.
– kończy Skurkiewicz.