Kaczyński wskazał, że obecnie w relacjach z Ukrainą istnieje kilka problemów. - [To] problemy związane z pochowaniem, oddaniem czci tym, którzy zostali zamordowani. Sprawy związane z pamięcią i upowszechnieniem tej pamięci. I wreszcie te problemy, które odnoszą się do gloryfikacji zbrodniarzy, która ma miejsce dzisiaj - o czym mówię z bólem, wielkim bólem - na Ukrainie i w której uczestniczą władze ukraińskie z prezydentem Ukrainy panem Zełenskim na czele to - powiedział.
"To sytuacja w jakiejś mierze nowa. Bo to, że ruch banderowski na Ukrainie istniał przez cały czas, to fakt znany - przynajmniej tym, którzy Ukrainą się zajmowali. Ale to, że najwyższe władze państwowe honorują i to sposób szczególnie można powiedzieć znaczący, zaszczytny pamięć morderców, ludobójców, to coś nowego. Przecież ta jednostka, która jako pierwsza została nazwana imieniem bohaterów UPA, to jednostka bardzo ważna, elitarna, doborowa. Jednostka, która odegrała dużą rolę w walkach w obronie Ukrainy"
– oznajmił, zastrzegając, że walka Ukraińców z rosyjskimi najeźdźcami jest sprawiedliwa.
Podkreślił, że choć obywatele Ukrainy wykazują "ogromną determinację, odwagę i ogromną siłę ducha", "nie usprawiedliwia czegoś, czego my Polacy i państwo polskie w żadnym wypadku nie może zaakceptować". - Bo żadne suwerenne państwo nie może zaakceptować mordów, masowych mordów wobec własnych obywateli - powiedział.
Polityczne sposoby
Jego zdaniem dzisiejsze uroczystości są odpowiedzią "na to, co uczynił prezydent Zełenski", ale należy "spojrzeć na możliwości, które powinny być odpowiedzią" w sferze politycznej. - Ukraina nie może wejść do Unii Europejskiej, do wspólnoty państw cywilizowanych z tym bagażem, nie może wejść z banderyzmem. I my zrobimy wszystko, żeby nie weszła, jeżeli się z tego wszystkiego nie wycofa. Jeżeli polskie ofiary nie zostaną odnalezione, pochowane, jeżeli nie będzie oddawana im cześć - także przez Ukraińców. Bo to jest jedyna odpowiedź po latach, 83 latach na to wszystko, co wtedy właśnie przed 83 laty się działo - powiedział.
"Innej odpowiedzi być nie może i formacja, której jestem prezesem, podjęła już działania zmierzające w tym kierunku. Został przedstawiony [...] projekt uchwały Sejmu w tej sprawie. Przedstawił go pan profesor Czarnek, nasz kandydat na premiera. I będziemy szli tą drogą, będziemy czynili wszystko - także poprzez działania w Europie, w Stanach Zjednoczonych - by Ukraińcy, by ukraińskiej elity uświadomiły sobie, że czynią coś, co uderzy w Ukrainę, uderzy w jej przyszłość, co zaszkodzi jej mieszkańcom, zaszkodzi jej suwerenności, zaszkodzi jej przyszłości. Bo na kraj, który gloryfikuje, który czci ludobójców Europa, świat cywilizowany, cała cywilizacja chrześcijańska zgodzić się nie może"
– stwierdził.
Zaznaczył, że działania wobec Ukrainy muszą być zdecydowane i jednoznaczne. - Są w Polsce siły, które chcą zlekceważyć te fakty, chcą jakby po raz kolejny zapomnieć. My do tych sił nie należymy. Będziemy je krytykować. Będziemy tymi wszystkimi metodami, które są dostępne w ramach państwa demokratycznego i praworządnego zwalczać - zapowiedział.
"Bo nie jest tak, że nawet najpiękniejsza, najodważniejsza postawa jakiegoś narodu w słusznej walce - mówię tutaj o Ukraińcach - usprawiedliwia zbrodnie i to zbrodnie tego rodzaju najbardziej odrażające, ohydne i zasługujące na najwyższą karę ze wszystkich możliwych zbrodni. Tak nie będzie. Będziemy o to walczyć. A jeśli dojdziemy w przyszłym roku do władzy, to już na poziomie państwowym będziemy realizować tego rodzaju politykę, bo nie może być tak, by Polacy uznali się za naród, który wolno mordować"
– powiedział.