Drastyczne podwyżki na stacjach paliw. "Rząd ma Polaków w nosie"
1 lipca wygasł rządowy program "CPN", co przełożyło się na wyraźne podwyżki cen paliw na stacjach. W związku z tym, że stawka VAT na paliwa wzrosła z 8 do 23 proc., na części stacji cena litra paliwa podskoczyła nawet o ponad 80 groszy, a w niektórych lokalizacjach przekroczyła już 7 zł za litr. Ostatniego dnia obowiązywania programu - 30 czerwca - cena litra benzyny 95 wynosiła 6,00 zł, a oleju napędowego - 6,19 zł.
Do drastycznych podwyżek cen na stacjach paliw odniósł się podczas konferencji prasowej prof. Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera.
Polacy ruszyli w drogę, ponieważ skończył się rok szkolny. W ubiegły piątek zakończył się również rok akademicki i sesja, dlatego studenci wracają do domów. Rodzice wożą dzieci do dziadków i innych bliskich, często na drugi koniec Polski. Wiele osób wyjeżdża także na wakacje. Wczoraj, gdy podjeżdżali na stacje paliw, musieli zapłacić niemal złotówkę więcej za litr. Na niektórych stacjach podwyżka była nawet większa niż jeszcze dobę wcześniej. Dlaczego? Dlatego, że rząd polski ma Polaków w nosie. Postanowił po raz kolejny ich złupić, tym razem właśnie w okresie wakacyjnym. Złupić rodziny, zwykłych obywateli, którzy chcą po prostu pojechać na urlop albo odwiedzić bliskich
– powiedział.
Przypomniał, że PiS, gdy pojawił się kryzys w Cieśninie Ormuz, przedstawiło ustawę obniżającą stawkę VAT z 23 do 8 proc. oraz akcyzę.
Chodziło o to, aby po wejściu tych rozwiązań w życie ceny paliw natychmiast wróciły do poziomu sprzed ostatniej podwyżki. Tak, aby Polacy mogli normalnie tankować i spokojnie planować swoje wyjazdy. Proponowaliśmy te rozwiązania kilka miesięcy temu. Rząd długo zwlekał z decyzją, a ostatecznie wprowadził je tuż przed Wielkanocą. Dziś jednak się z nich wycofuje. Apelujemy raz jeszcze: Polacy chcą tankować paliwo w normalnej cenie. Można to zrobić, również za pomocą innych decyzji. Wiemy jednak, że obecny szef Orlenu nie ma pojęcia, jak zarządzać spółką. Gdy kurs dolara wynosił 3,70 zł, paliwo na stacjach Orlenu, pod naszym zarządem, kosztowało 5,60 zł, a nie 7 zł
– wskazał.
Następnie zwrócił się z apelem do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego o szybkie przeprocedowanie proponowanej ustawy. Wskazał, że "człowiek Lewicy powinien pochylić się nad losem społeczeństwa i polskich rodzin".
Wzywamy pana marszałka do wprowadzenia tej ustawy do porządku obrad jeszcze podczas tego posiedzenia Sejmu. Możemy ją uchwalić już jutro. Apelujemy również do pani marszałek Małgorzaty Kidawy-Błońskiej o natychmiastowe zwołanie posiedzenia Senatu, aby także senatorowie mogli przyjąć tę ustawę. Dzięki temu od 3 lipca do 30 września, zgodnie z jej założeniami, Polacy mogliby tankować paliwo w normalnej cenie, zamiast być łupieni właśnie w czasie wakacyjnych wyjazdów
– oznajmił.
Głos zabrał również poseł Zbigniew Kuźmiuk.
W 2022 roku, po agresji Rosji na Ukrainę, rząd premiera Mateusza Morawieckiego zdecydował się na obniżenie VAT i akcyzy nie tylko na paliwa, lecz także na energię elektryczną, gaz oraz ciepło systemowe. Te obniżki obowiązywały przez 12 miesięcy. Oznaczało to ubytek dochodów budżetowych z VAT i akcyzy na poziomie co najmniej 30–40 mld zł. Mimo to rok 2022, jeśli chodzi o budżet państwa, zakończył się deficytem wynoszącym zaledwie kilkanaście miliardów złotych. Państwo polskie, zarządzane wówczas przez Prawo i Sprawiedliwość, było w stanie reagować na nadzwyczajne wydarzenia, które dotykały wówczas gospodarkę światową, europejską, a także polską
– oświadczył.
W jego opinii "rząd Donalda Tuska zareagował na wydarzenia na Bliskim Wschodzie dopiero z miesięcznym opóźnieniem - wprowadzone rozwiązania obowiązywały zaledwie trzy miesiące, a minister Andrzej Domański bezradnie rozkłada ręce, twierdząc, że budżetu nie stać na utrzymanie tych zniżek w kolejnych miesiącach".
Przypomnę też, że obecny rząd przeforsował swoją większością w Sejmie podatek od nadzwyczajnych zysków. To właśnie z tego podatku można sfinansować ubytek dochodów związany z trzymiesięcznym pakietem paliwowym. Nie ulega wątpliwości, że sytuacja budżetu państwa musi być dramatyczna, skoro rządzący zdecydowali się wycofać z obniżek podatków właśnie w okresie urlopowym i wakacyjnym. Doprowadzili tym samym do sytuacji, w której paliwo na stacjach benzynowych jest droższe o około złotówkę
– mówił.
Jego zdaniem "finanse publiczne pod rządami Donalda Tuska i ministra Domańskiego są w tragicznym stanie, stąd te rozpaczliwe decyzje".
My wiemy, jak to naprawić. Gdy dojdziemy do władzy, uporządkujemy finanse publiczne. Wtedy w nadzwyczajnych sytuacjach rząd będzie mógł podejmować decyzje korzystne dla Polaków, także dla kierowców
– zapowiedział.
🔴 #LIVE | Prawo i Sprawiedliwość https://t.co/Ltn9pPDJ4m
— Prawo i Sprawiedliwość (@pisorgpl) July 2, 2026