Sprawa niezwykle wysokich zarobków lekarza Dawida Kacprzyka, pełniącego funkcję koordynatora SOR w warszawskim Szpitalu Południowym wywołała ogromne kontrowersje. Gdy media i opinia publiczna zaczęły interesować się zakresem jego pracy oraz wynagrodzeniem, w połowie czerwca 2026 roku Kacprzyk miał skorygować około 30 faktur i zwrócić placówce ponad 500 tys. zł. Z uwagi na brak tzw. kasy fiskalnej środki te miały jednak ponownie trafić na jego konto. Tylko w 2025 roku zarobił ponad 1,6 mln złotych za przepracowane 3976 godzin (to 331 godzin miesięcznie).
To nie jedyna placówka, w której pracował młody lekarz. Kacprzyk wykonywał obowiązki również w warszawskim Szpitalu Bródnowskim, nadzorowanym przez mazowiecki urząd marszałkowski. Tu zatrudnienie znalazł 5 lutego 2026 roku. I także tutaj doszło do korekty faktur.
- Dawid Kacprzyk wystawił faktury korygujące na kwotę 108 600 zł i przekazał na konto szpitala 80 tys. - przekazał nam Szpital Bródnowski.
[polecam:https://niezalezna.pl/polska/tv-republika-kacprzyk-kierowal-sor-em-przed-uzyskaniem-prawa-wykonywania-zawodu/573951]
Z ustaleń Telewizji Republika wynika, że w pierwszym miesiącu pracy w sumie w obydwu placówkach przepracował 496 godzin (340 w szpitalu południowym, 156 godzin w szpitalu bródnowskim), co daje niemal 18 godzin dziennie.
Republika przyjrzała się też odległości pomiędzy placówkami:
„najkrótsza trasa między szpitalem południowym a bródnowskim prowadzi przez Wisłostradę i wynosi ponad 22 kilometry. Bez korków to około 30 minut drogi. Faktycznie jednak w ciągu dnia trasa ta jest mocno zakorkowana. Wówczas można ją pokonać w godzinę lub nawet dłużej lub wybrać dłuższą trasę. Zakładając więc, że Kacprzyk musiał po dyżurze w jednym szpitalu, jechać od razu na kolejny w drugim, na sam dojazd musiał przeznaczyć 30-60 minut. Odejmując dojazdy między szpitalami oraz dyżury pozostawało mu więc dziennie zaledwie 5 godzin np. na sen”.
