Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polityka

Groźby Tuska. "Polska nie zasługuje na takiego premiera"

Donald Tusk to mały człowiek. Powinien wiedzieć, że po 1,5 roku rządów naród nie życzy sobie zarządzania państwem w takim stylu, że jego fobie wobec polskiej prawicy i oponentów politycznych nie mają znaczenia wtedy, kiedy rządzi się państwem – mówi portalowi Niezależna.pl Marek Jakubiak, przewodniczący koła poselskiego Wolni Republikanie. Z kolei Piotr Kaleta, poseł PiS, zaznacza, że pozostawienie na stanowisku szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza oznacza dalszą stagnację tej instytucji.

Donald Tusk w czasie ogłaszania rekonstrukcji swojego rządu kolejny raz publicznie groził swoim oponentom politycznym. Z jego ust padły słowa o "eliminowaniu z całą bezwzględnością wszystkiego, co jest wewnętrznym sabotażem, wewnętrzną agresją wobec państwa polskiego".

Reklama

Obserwuj nas w Google News. Kliknij w link i zaznacz gwiazdkę

Państwo jest od tego, żeby zapewnić porządek i bezpieczeństwo obywatelom. I będziemy eliminować z całą bezwzględnością to wszystko, co jest takim wewnętrznym sabotażem, wewnętrzną agresją wobec państwa polskiego. Zaczynam od tych najcięższych spraw, bo musimy mieć świadomość, że tutaj nie ma miejsca ani czasu na taką lekką politykę, na anegdotyczną politykę.

– powiedział Tusk.

Są polityczni łajdacy, którzy są gotowi z każdego problemu, z każdego lęku, z każdego strachu robić polityczne złoto, i oni też stanowią problem dla polskiego bezpieczeństwa i porządku w naszym kraju.

– dodał.

O komentarz do słów premiera portal Niezależna.pl poprosił Marka Jakubiaka, przewodniczącego koła poselskiego Wolni Republikanie.

Donald Tusk to mały człowiek. Powinien wiedzieć, że po 1,5 roku rządów naród nie życzy sobie zarządzania państwem w takim stylu, że jego fobie wobec polskiej prawicy i oponentów politycznych nie mają znaczenia wtedy, kiedy rządzi się państwem.

– wskazał nasz rozmówca.

Dla premiera priorytetem powinno być państwo polskie, a Tusk cały czas walczy z własnymi marami i własnymi wrogami. To bardzo przykra postawa. Polska nie zasługuje na takiego premiera.

– dodaje.

Jak podkreśla Marek Jakubiak, niektóre decyzje personalne Donalda Tuska go zaskoczyły. 

Jestem zaskoczony, że rząd opuścili Adam Bodnar i Izabela Leszczyna, ale także, że na miejsce Andrzeja Domańskiego (minister finansów) nie znaleziono żadnego innego kandydata. 

– uzupełnia.

Powołanie Waldemara Żurka na ministra sprawiedliwości to krzyk rozpaczy, bo nikt zapewne nikt nie chciał się podjąć tego zadania. A Adam Bodnar? Cóż, doskonale zdaje sobie z tego, co narobił jako minister, więc zapewne teraz skupi się na tym, by oczyścić swoje nazwisko. 

– kończy Marek Jakubiak.

Rekonstrukcja rządu, przynajmniej w zakresie szefa resortu, ominęła Ministerstwo Obrony Narodowej (MON). Nadal na jego czele stać będzie Władysław Kosiniak-Kamysz. Zdaniem Piotra Kalety, posła PiS i członka Sejmowej Komisji Obrony Narodowej (SKON), to zapowiedź dalszej stagnacji w jednym z kluczowych ministerstw. 

Władysław Kosiniak-Kamysz dał się poznać po swoich wypowiedziach, podejściu do bezpieczeństwa ojczyzny, do podejmowania nijakich bądź żadnych decyzji, że nie ma pojęcia, co się dzieje w polskiej armii. Na jego miejsce powinien wejść ktoś, kto polską armię czuje, a nie tylko ją administruje. A tak jest w przypadku wicepremiera. 

– mówi Piotr Kaleta w rozmowie z portalem Niezależna.pl.

Jeżeli szef resortu obrony nie potrafi ująć się za żołnierzami, którzy są poniewierani na wschodniej granicy, a prokuratorzy wchodzą, by obłożyć ich zarzutami, to trudno sensownie komentować taką postawę. 

– dodaje.

Pod dalszym kierownictwem Władysława Kosiniaka-Kamysza, resort obrony nie będzie nawet stał w miejscu. Będzie się cofał. Jeżeli słyszymy plany Niemiec związane z rozbudową Bundeswehry, a nasza odpowiedź na to będzie zerowa lub miała charakter poddańczy pod względem ewentualnych umów zbrojeniowych, to jest to bardzo poważne zagrożenie. MON wycofuje się ze strategicznych kontraktów, podczas gdy dowódcy USA jasno wskazują, że już w 2027 r. między Rosją a NATO może nastąpić poważne tąpnięcie, realnie zagrażające bezpieczeństwu, a politycy siedzą i nic nie robią, to jest to krytyczne dla naszego bezpieczeństwa. Niestety, w MON nadal pozostali nieudolni ludzie. 

– kończy poseł PiS.

 

 

Źródło: niezalezna.pl
Reklama