We wrześniu ubiegłego roku szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz chwalił się środkami, jakie Komisja Europejska przyznała Polsce w ramach programu preferencyjnych pożyczek SAFE. - Spośród 150 mld euro przeznaczonych na ten cel w nowym programie 43 mld 700 mln euro otrzyma Polska. To jest największa pula alokacji, największa kwota przekazana państwu członkowskiemu. O te pieniądze starało się 19 państw członkowskich - podnosił wówczas wicepremier.
Spośród tych 19 państw, Komisja Europejska trzem z nim wciąż nie zatwierdziła planów SAFE. W tym gronie są Węgry.
Jak ustaliła dziennikarka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon, powody decyzji KE to blokowanie od niemal 3 lat zwrotu pieniędzy na dozbrajanie Ukrainy z Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju (EPF) (w tym zwrotu dla Polski około 2,5 mld zł), a także nieprawidłowości w przetargach, brak niezależności sądownictwa i walki z korupcją, które budzą szczególne obawy co do wydatkowania tych środków.
Ponadto KE wykryła rzekome powiązania firm znajdujących się w węgierskim planie SAFE z partią Viktora Orbana.
„Nikt w Brukseli nie chce, by pieniądze z SAFE zasiliły "kolesiów" Orbana czy były wykorzystane przez niego - propagandowo przed wyborami. Tym bardziej, że wypłata zaliczek planowana jest na przełomie marca i kwietnia. Wybory na Węgrzech mają się odbyć 12 kwietnia. Wystarczy więc trochę poczekać”
- usłyszała od anonimowego źródła.
Obok Węgier, planów nie zatwierdzono także Francji i Czechom. Komisja wprost przyznaje jednak, że przeszkody są czysto techniczne i uda się je zażegnać w ciągu najbliższych dwóch tygodni.
Doniesienia skomentował dyrektor programowy Telewizji Republika Michał Rachoń. Instrument SAFE sarkastycznie określił mianem „KPO2”:
Wstrzymywanie Budapesztu przez Brukselę jednoznacznie odczytują internauci: