Nowe fakty o powiązaniach Giertycha
Z założonej w Liechtensteinie spółki w 2013 r. na konto kancelarii Romana Giertycha trafiło blisko 1 mln zł. Do zarządu podmiotu z Vaduz weszli m.in. pracowniczka kancelarii obecnego posła KO oraz rosyjska specjalistka od zakładania firm w rajach podatkowych. Dziennikarze wp.pl i money.pl ujawnili, że za przelewy do kancelarii Giertycha miał odpowiadać jego współpracownik, Sebastian J. "Foka". Wątku tego nigdy nie zbadała prokuratura.
O nowe, szokujące fakty dotyczące Romana Giertycha, wiceszefa KO, został dziś zapytany Arkadiusz Myrcha, poseł tej partii.
Roman Giertych dysponuje prawdopodobnie największą grupą hejterską w internecie, którą wykorzystuje do ataków na swoich przeciwników politycznych. Do tego działał na szkodę polskich obywateli, którzy posiadali kredyty frankowe, a teraz wychodzi na to, że prowadził szemrane interesy z Rosjanką, która obsługiwała interesy rosyjskich oligarchów. Pytanie jest takie: co jeszcze musi zrobić pan Roman Giertych, aby Koalicja Obywatelska przestała opowiadać, że jego działalność nie ma wpływu na ocenę tej postaci jako polityka?
- brzmiało pytanie zadane politykowi.
Myrcha odpowiedział w następujący sposób: "To pytanie, z tezą, którą się nie zgodzę. Śledzę różnego rodzaju artykuły, które odnoszą się do działalności pana posła jako adwokata, raczej z dawnych lat niż obecnych".
Prowadzący przypomniał, że pytającemu chodziło o niedawną publikację WP.
Tak, ja oczywiście mówię, to śledzę i proszę zauważyć, że wszystkie tego typu sytuacje, pan poseł na wszystko reaguje, wszystko prezentuje, wszystko wyjaśnia, pokazuje co, jak było i prezentuje swoje zdanie, ma głos polemiczny
– odparł Myrcha.
Myrcha: "Przyjmuję wyjaśnienia"
Następnie padły kolejne pytania: "Pan nie ma żadnych wątpliwości po tym, co napisali dziennikarze wp.pl? Oni ujawnili, że na byłą pracowniczkę kancelarii pana Romana Giertycha założono w Liechtensteinie podmiot, przez który przelano blisko milion złotych do spółki polityka, a wspólniczką była w nim Rosjanka z francuskim paszportem, obsługująca interesy rosyjskie w rajach podatkowych. Czy to nie wzbudza żadnych pańskich wątpliwości, podejrzeń?".
Jeżeli czytam wyjaśnienia pana posła, jednocześnie nie widzę, aby w tych wątkach toczyły się jakiekolwiek postępowania i w tym obszarze, no to ja te wyjaśnienia różnego rodzaju przyjmuję
– przekonywał dalej Myrcha.
Prowadzący zwrócił mu wtedy uwagę, że "problem jest taki, jak mówią dziennikarze, że prokuratura w ogóle nie przesłuchała tej kobiety, która posiada takie informacje, w ogóle prokuratura nie przesłuchała tych obu kobiet, nie wystąpiła też o dokumenty podmiotu z Liechtensteinu i bez przyjrzenia się tym informacjom, bez tych przesłuchań umorzyła zarzuty wobec Romana Giertycha". Zapytał też, "czy takie umorzenie jest okej"
Nie zawsze trzeba i wszystkich świadków, czy wszystkie osoby wskazywane także przez przedstawicieli świata mediów przesłuchiwać, żeby organy ścigania mogły ocenić, czy na przykład na początku doszło do podejrzenia popełnienia przestępstwa. Natomiast ja się nie chcę w ogóle wypowiadać szczegółowo na temat tego case'u, nie widząc w ogóle materiału dowodowego, który i decyzje, które legły u podstaw umorzenia
– podsumował Myrcha.
Yyy… yyyy… yyy… Giertych im wszystko wyjaśnił pic.twitter.com/lVPjoy08iy
— Wolność__Słowa (@WolnoscO) April 13, 2026