Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polityka

Handel spółkami pod dotację nie zraził Pełczyńskiej-Nałecz. "Historia właścicielska nie jest ważna"

- To jest (wsparcie) nie dla ludzi konkretnych, tylko dla branży. W związku z tym historia właścicielska - z punktu widzenia ekspertów oceniających projekty - nie jest ważna - oceniła dziś minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, pytana o handel spółkami "przygotowanymi pod dotację HoReCa".

Setki tysięcy złotych na jachty, maszyny do lodów, mobilne ekspresy do kawy, sauny, platformy do gry w brydża czy budowę domków pod wynajem. Program, który miał wspierać modernizację i rozwój małych firm w sektorze HoReCa, okazał się gigantyczną aferą. Sieć została zalana przykładami absurdalnych decyzji, co tylko potęgowało pytania o zasadność rozdawanych środków.

Reklama

Odpowiedzialna za dystrybucję środków z KPO minister funduszy i polityki regionalnej żadnej afery nie widzi. Nawet pytana o ubiegłoroczne ogłoszenia sprzedaży spółek, „przygotowanych pod dotację HoReCa”.

- Dochodziło do handlu spółkami, które mogły brać udział w tych konkursach. Sprzedawano spółki z wykazanymi stratami. Widziała pani dziesiątki postów na Facebooku. I co, gość kupił sobie spółkę bez straty za pół darmo, dostanie jacht za 10 proc. wartości, który za rok wrzuci do swoich aktywów? - pytano Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz w Polsat News.

- To jest (wsparcie) nie dla ludzi konkretnych, tylko dla branży. W związku z tym historia właścicielska - z punktu widzenia ekspertów oceniających projekty - nie jest ważna. Ważne, że jest firma, która wykazała dużą stratę obrotów i ta firma dostaje pomoc

- odparła minister.

- Ktoś kupił spółkę z realnie wykazanymi stratami. Dziś z tego powodu - mimo, że sam nie odniósł strat w lockdownie podczas pandemii - będzie mógł korzystać z programu? - dopytywał red. Marcin Fijołek.

- Nie mówimy o ludziach. Właśnie na tym polega wsparcie dla branż. Po to, żeby biznes w Polsce się podniósł i był konkurencyjny wobec innych biznesów europejskich - przekonywała Pełczyńska-Nałęcz.

- Ja nie wykluczam, że gdzieś na etapie przedkonkursowym, co jest poza sferą działania mojego ministerstwa, doszło do jakichś machlojek właścicielskich. Od tego są służby, nie ministerstwo, by jasno tę sprawę wyjaśnić

- mówiła.

- Jeżeli jest właściciel, któremu firma prawie splajtowała w lockdownie, i który nie czuje się na siłach, by ją prowadzić, sprzedaję ją dalej. Ktoś inny firmę przejmuję i pozyskuje na nią wsparcie. Firma dzięki wsparciu się podnosi, a branża funkcjonuje. To idea, która nam przyświeca - przekazała szefowa MFiPR.

Źródło: Polsat News, niezalezna.pl
Reklama