Kontrowersje wokół raportu o marce Polska
Raport "Polaków portret własny. Raport z badań DNA marki Polska" autorstwa Barbary Mróz-Gorgoń, obecnej pełnomocnik rządu ds. promocji marki Polski, wywołał falę krytyki po ujawnieniu licznych błędów oraz informacji o wykorzystaniu przy jego sporządzeniu sztucznej inteligencji.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Sama autorka zaczęła dystansować się od dokumentu, tłumacząc, że miał on charakter roboczy, był wykorzystywany wewnętrznie przez think tank i nie powinien zostać upubliczniony. Dodatkowe pytania budzi kwestia finansowania raportu. Ministerstwo Sportu i Turystyki zaprzecza, by dokument był objęty umową z resortem, choć w jego treści znalazła się informacja wskazująca, że powstał w ramach zadania realizowanego na podstawie takiej umowy.
"To jest reguła"
Do tego skandalu odniosła się dziś na konferencji prasowej posłanka PiS Anna Krupka.
Mamy do czynienia z kolejną aferą tego nieszczęsnego rządu koalicji 13 grudnia. Sytuacja jest o tyle kuriozalna, że tak naprawdę można by jej elementami obdzielić bardzo wiele afer, począwszy od zapowiedzi o odchudzaniu rządu, a powołaniu ostatnio pełnomocniczki do spraw promocji marki Polska, która zresztą nie ma żadnych kompetencji, jak doskonale wszyscy Państwo widzimy, po raport, który stworzyła, który jest wytworem sztucznej inteligencji, wreszcie po defraudację środków, Ten raport polskie państwo przeznaczyło około 200 tysięcy złotych. W raporcie zapisane jest, że został sfinansowany ze środków z Ministerstwa Sportu i Turystyki w ramach zadania zleconego przez to ministerstwo. Jednak ministerstwo odcina się od tego raportu. Twierdzi, że logotyp jego został użyty w sposób nieuprawniony, choć wiceminister sportu i turystyki, pan Piotr Borys, uczestniczył w prezentacji tego raportu
– powiedziała.
Dodała, iż jej zdaniem "ta sytuacja to nie jest odstępstwo od reguły, a po prostu reguła - mamy do czynienia z rządem partaczy i widać to także przy tym zadaniu, przy tak ważnym zadaniu, jakim jest promocja Polski".
Oczekujemy przede wszystkim błyskawicznej dymisji Barbary Mróz-Gorgoń. Jako Prawo i Sprawiedliwość złożyliśmy do Centralnego Biura Antykorupcyjnego, a także do prokuratury wniosek o wyjaśnienie tej sprawy. Użyjemy wszelkich możliwych narzędzi, aby tą sprawę wyjaśnić
– zapowiedziała.
W trakcie konferencji głos zabrał także Sebastian Meitz, który nagłośnił sprawę w mediach społecznościowych.
To jest dramat, który obserwujemy od dłuższego czasu, natomiast ten dramat ma pięć poziomów tak naprawdę, moi Państwo. To jest po pierwsze dramat na poziomie merytoryki. Wbrew temu, co wczoraj mówiła w telewizji Polsat pani profesor Mróz Gorgoń, merytoryka tego raportu jest zatrważająca. Eksperci zarówno od sztucznej inteligencji, eksperci od polityki publicznej, eksperci od badań jakościowych, wszyscy eksperci, którzy się wypowiadają na temat tego raportu mówią, że tam nie ma treści merytorycznej i to jest ta pierwsza płaszczyzna, najważniejsza dla mnie płaszczyzna dramatu. Na drugiej płaszczyźnie mamy dramat polityczny. Jest kwestia odpowiedzialności za to, jest kwestia transparentności, jest też kwestia tego, kto, jak i za ile ten raport tak naprawdę zlecił. Mamy Ministerstwo Sportu i Turystyki, który jest na okładce tego dokumentu, które potem w oświadczeniu dystansuje się od tego. Mamy pana ministra sportu i turystyki, który mówi, że on wtedy nie był ministrem. To wszystko jest, proszę państwa, płaszczyzna polityczna, która też jest bardzo istotna w tym dramacie, bo ona też pokazuje, w jakim stanie jest dzisiaj nasze państwo
– powiedział.
Zwrócił też uwagę na społeczny odbiór raportu. Przywołał analizę Res Futura, według której 92 proc. opinii na tem dokumentu ma wydźwięk krytyczny. Ocenił też, że sprawa uderza w wiarygodność Barbary Mróz-Gorgoń jako naukowca i osoby odpowiedzialnej za promocję marki Polska.
Wskazał też, że w jego opinii najwięcej wątpliwości budzi kwestia finansowania dokumentu, ponieważ resort odcina się od raportu, choć w jego treści wskazano numer umowy.
Dodatkowe pytania rodzi fakt, że Fundacja Marka Polska Think Tank, z którą związana była Barbara Mróz-Gorgoń, została założona dopiero w sierpniu ubiegłego roku. Jeżeli Ministerstwo Sportu i Turystyki twierdzi dziś, że raport nie powstał w ramach zadania finansowanego publicznie, opinia publiczna ma prawo dowiedzieć się, kto podpisał umowę, czego dokładnie dotyczyła i dokąd trafiły pieniądze. Nawet jeśli Barbara Mróz-Gorgoń nazywa dziś dokument „work in progress”, nie zmienia to podstawowego pytania: kto, ile, za co i przede wszystkim komu zapłacił za przygotowanie tego raportu?
– podsumował.