Od kilku dni jednym z głównych tematów politycznych jest marcowa rozmowa szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Według nieoficjalnych informacji TV Republika, w trakcie spotkania mogła pojawić się także kwestia ewentualnej zmiany na stanowisku szefa polskiego rządu. Rozmowę pomógł zaaranżować europoseł Prawa i Sprawiedliwości Adam Bielan.
Bielan do sprawy odniósł się na wtorkowej konferencji prasowej. Jak przekazał, z prośbą o pomoc w organizacji spotkania zwrócił się do niego "jeden z bardzo bliskich współpracowników" Kosiniaka-Kamysza. - Dlaczego do mnie? Zapewne dlatego, że obecny kierownik placówki w Waszyngtonie [Bogdan Klich] nie ma praktycznie żadnych kontaktów w Białym Domu. Podobnie jak minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który - jak wiemy - nie tylko nie może wejść do Białego Domu, ale posuwa się do tego, że nagrywa filmiki spod Białego Domu, przekonując opinie publiczną, że jest w środku - powiedział.
Europoseł podkreślił, że "spotkanie było ważne i dotyczyło współpracy wojskowej". - Istnieją zdjęcia z tego spotkania. Mam nadzieję, że autor tych zdjęć wkrótce je opublikuje, na których Kosiniak-Kamysz jest szczęśliwy i wzruszony po tym spotkaniu. Bardzo nam gorąco za to spotkanie dziękował - powiedział.
Odnosząc się do kwestii braku notatki z rozmowy z Trumpem, wskazał, że o tę sprawę należy pytać Kosiniaka-Kamysza oraz Klicha. Co więcej, Bielan przekazał, że w momencie spotkania Klich był w Białym Domu, ale szef MON zdecydował nie zabierać go do Gabinetu Owalnego.
Europoseł PiS poruszył także kwestię budowy bazy USA w Polsce. Wskazał, że od września, gdy rozmawiali na ten temat prezydenci, do marca, omawianego spotkania, "nie było żadnych konkretnych negocjacji, bo były one wstrzymywane przez stronę rządową".
Polityk został zapytany też, dlaczego o spotkaniu Kosiniaka-Kamysza z Trumpem nie wiedział szef polskiej dyplomacji. Jak stwierdził, możliwe, że między szefem MON a szefem MSZ "nie ma pełnego zaufania w tej sprawie".
"Natomiast, dlaczego ja zostałem poproszony [o organizację], no gdybyśmy mieli premiera, której nie stawiał fałszywych zarzutów prezydentowi amerykańskiemu zdrady stanu, bo Donald Tusk w lipcu 2023 roku na spotkaniu otwartym z wyborcami w Bytomiu oskarżył Donalda Trumpa o to, że przez ponad 30 lat pracował, szpiegował dla obcych służb specjalnych. Nie przedstawił na te zarzuty żadnych dowodów. Przypomnę, że zbrodnia zdrady stanu w konstytucji amerykańskiej jest karana karą śmierci. Z tych słów nigdy Tusk się nie wycofał"
– powiedział.
Jak podkreślił, Donald Tusk "jest pierwszym polskim polskim premierem persona non grata" w Białym Domu. - Gdyby było inaczej, gdyby Tusk się wycofał z tych słów, przeprosił za nie, przyznał, że popełnił błąd, pewnie mielibyśmy sytuację, w której to sam Tusk byłby w Białym Domu, albo przynajmniej to on, albo jego służby dyplomatyczne organizowałyby spotkanie panu Kosiniakowi-Kamyszowi. Mnie zależy na tym, żeby w Polsce jak najszybciej powstała stała baza amerykańska. To są starania polskich dyplomatów od lat. To starania mojego środowiska politycznego od lat 10 - powiedział. Dodał, że ma jednak obawy, że rząd będzie sabotować ten projekt.