Wiceprezes PiS jako niedemokratyczne działanie ze strony władzy wskazał próbę wejścia do Trybunału Konstytucyjnego. - Chcą wejść do TK, żeby przejąć Trybunał - już nawet nie ukrywają -, mieć swoich sędziów, Berków i innych po to, żeby ci, choćby na chwilę odsunęli prezydenta - mówił.
Wskazał, że w tym czasie obowiązku prezydenta pełniłby "towarzysz Włodzimierz Czarzasty", który "podpisze wszystko łącznie z likwidacją ordynacji wyborczej demokratycznej". - To są ich plany. Żeby to zrobić to ściemniają właśnie zagrożeniami - powiedział. Czarnek wskazał również na bardzo niebezpieczną teorię:
"Jeśli ktoś myśli, że wybuch torów kolejowych na trasie Warszawa-Puławy, na tym odcinku niewielkim, bomby, czy tamtego plastiku, materiału wybuchowego podłożonego precyzyjnie przez ukraińskich przestępców [...] którzy wjechali sobie do Polski, jakby nigdy nic, na paszportach ukraińskich z Białorusi - jakby Białoruś nie była na wojnie z Ukrainą - przez nikogo w ogóle nie zaczepiani, dokonali precyzyjnej roboty, doprowadzili do wybuchu, doprowadzili do zerwania sieci trakcyjnej, a następnie przez nikogo nie zaczepiani wyjechali sobie z Polski... a Tusk wychodzi, mówi: wiemy kto to zrobił, ale uciekł"... Jeśli ktoś z państwa myśli, że to było bez wiedzy ludzi odpowiedzialnych za bezpieczeństwo tego państwa, to jest w błędzie".
Zdaniem Czarnka, rządzący "są w stanie zrobić wszystko". - Ci ludzie są w stanie zrobić nie taką rzecz, tylko po to, żeby powiedzieć "wszyscy do flagi Tuska, teraz musimy być z Tuskiem, bo musi bronić Polskę, bo znowu coś wybuchło". Będą alarmy włączać, będą robić różne różnego rodzaju chaos, tylko po to, żeby uzasadnić być może w końcu wniosek o jeden ze stanów nadzwyczajnych, albo stan wyjątkowy, albo stan wojenny - powiedział.
"Dlatego tym większa jest nasza odpowiedzialność za Trybunał Konstytucyjny"
– podkreślił.
Czanrek zaapelował o rozmowę z najbliższymi na temat nadchodzących wyborów i działań obecnego rządu oraz zaangażowanie się w ruszający Ruch Ochrony Wyborów. - Musi być dwa razy silniejszy, niż przy wyborach prezydenckich [...] bo nawet jak do wyborów dojdzie, to mogą nas skręcić nieprawdopodobnie - powiedział.