Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Dworczyk ujawnia kulisy rozmów z prezesem PiS. Morawiecki miał przedstawić 21 propozycji

W Prawie i Sprawiedliwości narasta napięcie wokół przyszłości środowiska Mateusza Morawieckiego. Po fiasku rozmów z Jarosławem Kaczyńskim głos zabrał w TV Republika Michał Dworczyk. „Jeżeli już dojdzie do jakichś zmian, to nie będzie to żaden rozłam, tylko wypchnięcie Mateusza Morawieckiego i jego środowiska z Prawa i Sprawiedliwości” – ocenił. Jednocześnie ujawnił, że były premier przedstawił prezesowi PiS aż 21 propozycji kompromisu, które miały zakończyć trwający spór.

Autor:

Czwartek był ostatnim dniem wyznaczonym przez władze Prawa i Sprawiedliwości na podpisanie oświadczeń dotyczących nieuczestniczenia w organizacjach o charakterze politycznym. W związku z tym w siedzibie partii odbyło się spotkanie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z wiceprezesem ugrupowania Mateuszem Morawieckim.

Po zakończeniu rozmów rzecznik PiS Rafał Bochenek poinformował, że negocjacje miały konstruktywny charakter, jednak nie doprowadziły do rozwiązania sporu.

Wieczorem ugrupowanie poinformowało w mediach społecznościowych, że Jarosław Kaczyński odniesie się do wydarzeń z ostatnich godzin. Dziś o godzinie 12:00 wygłosi oświadczenie. Warto zauważyć, że piątkowe wystąpienie prezesa PiS będzie pierwszym publicznym komentarzem Jarosława Kaczyńskiego po nieudanych rozmowach z Mateuszem Morawieckim i całodniowych negocjacjach dotyczących przyszłości stowarzyszenia „Rozwój Plus”.

Dworczyk: chcemy być w PiS

Dziś rano gościem TV Republika był Michał Dworczyk, europoseł PiS. Potwierdził wczorajsze ustalenia stacji Domu Wolnego Słowa o tym, że Mateusz Morawiecki nie złożył oświadczenia, które należało złożyć do czwartku. 

"Mateusz Morawiecki wiele lat temu złożył deklarację członkowską do Prawa i Sprawiedliwości" - podkreślił.

Jeżeli już dojdzie do jakichś zmian, to nie będzie to żaden rozłam, tylko będzie to wypchnięcie Mateusza Morawieckiego, wypchnięcie grupy i środowiska byłego premiera Mateusza Morawieckiego z partii Prawo i Sprawiedliwość. I to jest po pierwsze. Po drugie, mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, dlatego że to byłoby ze szkodą dla Prawa i Sprawiedliwości i dla polskiej prawicy. Ale uchwała komitetu politycznego sprzed kilku dni mówi jasno, skoro nie złożyliście oświadczenia, to zrzekliście się członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości i w klubie parlamentarnym. Ja mogę jeszcze raz powtórzyć, 24 lata temu wypełniłem deklarację wnioskując o przyjęcie do Prawa i Sprawiedliwości. Od tamtego czasu jestem w partii, to moja jedyna partia. Większą część swojego życia politycznego spędziłem w opozycji. Oczywiście było też kilka lat, kiedy rządziliśmy. Nie składałem żadnych innych dokumentów. Nie chcę odchodzić z Prawa i Sprawiedliwości, podobnie jak nikt z moich kolegów. Chcemy nadal budować partię taką, jaka była od dwudziestu kilku lat. Wtedy, kiedy wygrywała wybory. Była szeroką formacją polityczną, w której było miejsce dla wszystkich.

– tłumaczył.

W jego ocenie, część parlamentarzystów PiS, "realizując chyba własny interes albo interes frakcyjny, próbuje wypchnąć Mateusza Morawieckiego i jego środowisko z Prawa i Sprawiedliwości".

Dworczyk poinformował też, że "wczoraj na spotkaniu z prezesem Jarosławem Kaczyńskim pan premier Mateusz Morawiecki złożył 21 propozycji, jak rozwiązać tę sytuację. 21 propozycji kompromisowych. Wśród tych propozycji była między innymi również propozycja, że jeżeli stanowi to jakiś problem, pan premier Morawiecki zrezygnuje z funkcji wiceprezesa Prawa i Sprawiedliwości. Że członkowie Stowarzyszenia Plus, jeśli na przykład mamy nie łączyć funkcji, zrezygnują, przestaną być szefami województw czy struktur wojewódzkich, czy struktur okręgowych. Bo jeżeli mówimy o ambicjach, no to właśnie to jest chyba najlepszy dowód, że potrafimy cofnąć się, bo nie chodzi tu o ambicje, a chodzi o to, jaką partią będzie Prawo i Sprawiedliwość".

W jego ocenie, propozycja zamrożenia stowarzyszenia pod wodzą Morawieckiego, o której m.in. informował Rafał Bochenek, rzecznik PiS, "jest de facto propozycją zlikwidowania stowarzyszenia".

"Kilka miesięcy temu pan prezes Kaczyński wskazał, że partii potrzebne są dwa płuca. Dwa płuca po to, żeby poszerzać naszą ofertę dla elektoratu" - dodał. 

"Przepraszam, jestem dłużej członkiem Prawa i Sprawiedliwości niż Jacek Sasin i wiele osób, które dzisiaj próbuje pouczać nas, ludzi, którzy od początku jesteśmy w tej formacji. Ze zdziwieniem słucham, ponieważ wśród tych osób są ludzie, którzy byli w różnych partiach. Wśród tych osób są ludzie, którzy od niedawna są członkami Prawa i Sprawiedliwości. I teraz oni mają recenzować, kto jest prawdziwym, "pisowcem", a kto nie? Przecież to jest śmieszne..."

 - wskazał Dworczyk.

Dalej dodał, że "tu chodzi o fundamentalną sprawę. Prawo i Sprawiedliwość wygrywało wybory w 2015, w 2019 roku. Odnosiliśmy największe sukcesy, kiedy byliśmy szeroką formacją, szerokim namiotem, który grupował różne środowiska. Ofertę dla siebie mogli znaleźć wyborcy w takiej liczbie, że wygraliśmy samodzielnie wybory w 2019 roku. To nie był żaden przypadek.  To była po prostu konsekwencja tego, że byliśmy szeroką formacją polityczną centroprawicową. I chcemy, żeby to dziedzictwo Prawa i Sprawiedliwości było kontynuowane. Dlatego nie możemy się zgodzić na propozycję likwidacji stowarzyszenia".

"Czyli stowarzyszenie jest najważniejsze?" - zapytał dziennikarz TV Republika.

"Nie. Najważniejsze jest odsunięcie, i bardzo żałuję, że o tym dzisiaj nie rozmawiamy, odsunięcie tego złego rządu kierowanego przez Donalda Tuska i przywrócenie Polski na tory normalności, na tory rozwoju" - brzmiała odpowiedź.

Wyraził też nadzieję nadzieję, że do oficjalnego rozłamu w partii nie dojdzie. "Chcemy być członkami Prawa i Sprawiedliwości. Chcemy budować nowoczesną, szeroką prawicę. Jeżeli jest wśród nas szereg osób, które od ćwierć wieku pracują w jednej partii, budują tą partię, którzy nie podpisaniem jakiejś kartki papieru, ale wieloletnią pracą w rządzie, w opozycji, w samorządach, dali dowód tego, że są członkami Prawa i Sprawiedliwości, że to jest najważniejsza formacja polityczna. Jakich lepszych przykładów trzeba? Czy naprawdę chciałby pan funkcjonować w świecie takim, gdzie podpisanie jakiejś, jak mawiają niektórzy, lojalki albo powiedzenie czegoś, co w danym momencie trzeba powiedzieć, świadczy o człowieku? Czy raczej czyny? Czy raczej jego dokonania? Czy raczej to, co rzeczywiście dał z siebie, świadczy i jest dowodem na to, jakim wartościom hołduje, co jest dla niego ważne" - mówił polityk PiS. 

"Prawica musi wygrać"

Dworczyk został również zapytany, "czy to jest prawda, że w tej całej sprawie chodzi o upokorzenie byłego premiera Mateusza Morawieckiego?".

"Nie wiem o co chodzi tym osobom, które próbują wyrzucić Mateusza Morawieckiego i jego środowisko z Prawa i Sprawiedliwości. Ale bez wątpienia w ostatnich dniach mieliśmy do czynienia z niegodnymi zachowaniami, z obrażaniem ludzi, którzy od wielu lat budują Prawo i Sprawiedliwość. I nie chcę wymieniać nazwisk, dlatego że nie chodzi o to, żebyśmy teraz jakieś generowali emocje. Uważam, że powinniśmy skupić się na sprawach merytorycznych, a nie na rozgrywkach jakichś tam interpersonalnych czy nawet komentowaniu, czy uczciwym mówieniu o tym, co kto zrobił, bo to budzi emocje. A my powinniśmy mówić o tym, że mamy zapaść w służbie zdrowia, że nie ma pieniędzy na onkologię, że jest afera w Szpitalu Południowym"

- tłumaczył.

I dodał - "nie chcę, żebyśmy rozmawiali o personaliach. Chodzi o to, co powinniśmy zrobić, żeby prawica wygrała w przyszłym roku wybory. Bo to jest niezbędne, żeby Polska wróciła do normalności. Dlatego mam nadzieję, że nie dojdzie do wyrzucenia nas z Prawa i Sprawiedliwości, tak jak tryumfalnie obwieszczają w kuluarach niektórzy ludzie, którzy właśnie chcą wypchnąć od dawna Mateusza Morawieckiego".

"Jeszcze raz powtarzam, Mateusz Morawiecki położył 21 propozycji tego, rozwiązań, które miałyby uspokoić tę sytuację. Pan Jarosław Kaczyński przyjął te 21 rozwiązań? Co powiedział? Wiem, że część z nich spotkała się z pozytywnym przyjęciem. Ja mogę powiedzieć, tu nie chcę, bo ja nie uczestniczyłem w tej rozmowie, więc chcę być precyzyjny, ale mogę powiedzieć o kilku, które tam były. Tam między innymi była gwarancja niebudowania alternatywnego ośrodka politycznego wobec Prawa i Sprawiedliwości. Gwarancja niebudowania konkurencyjnych struktur. Gwarancja nieprowadzenia działalności partyjnej jakiejkolwiek. Ustanowienie regularnego forum konsultacyjnego i tak dalej. Więc krótko mówiąc, tam było naprawdę wszystko to, co wcześniej było zaakceptowane. Plus dodatkowe rzeczy"

 - przekazał Michał Dworczyk. 

Co dalej?

Polityk został zapytany o to, co dalej. "Jeśli zostaniecie wyrzuceni z Prawa i Sprawiedliwości, co jest dzisiaj bardzo, bardzo możliwe. Co dalej? Zakładacie swoją partię? Myślicie o tym?" - zapytał Andrzej Gajcy.

"Ja bym oszukiwał przecież, gdybym powiedział, że nie rozmawiamy, co będzie, jeżeli by doszło do jakichś bardzo niedobrych i niesprawiedliwych decyzji usunięcia nas z formacji politycznej, którą od ćwierćwiecza tworzymy. Natomiast ja nie chcę o tym spekulować, nie chcę prowadzić takich dywagacji. One dzisiaj są na razie kompletnie niepotrzebne, bezpodstawne. Mam nadzieję, że do tego [usunięcia] nie dojdzie, bo wyrzucenie tak dużej grupy parlamentarzystów z Prawa i Sprawiedliwości służyłoby tylko jednemu środowisku, środowisku Donalda Tuska"

– zaznaczył.

"Nie chcę spekulować, co by było, gdyby, co będzie, jeżeli. Ja bardzo chcę wierzyć w to, że my wrócimy do modus operandi, do dziedzictwa 25 lat działania Prawa i Sprawiedliwości. Będziemy szeroką formacją polityczną, przedstawimy szeroki program, dzięki któremu wyborcy w 2027 roku odsuną rząd Donalda Tuska od władzy, a Zjednoczona Prawica wróci w miejsce, w którym będzie mogła wziąć odpowiedzialność za Polskę" - dodał.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska