Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Gawkowski skompromitował się aferą z NASK. Teraz grzmi o... fałszerstwach "zorganizowanej grupy przestępczej"

"To są fałszerstwa. Wiemy, że były fałszerstwa, i PKW powinna się nimi zająć. Chodzi o skalę - jeżeli to jeden czy dwa przypadki, to wierzę, że to są przypadki. Jeżeli to skala dziesiątek albo setek - to być może jest to zorganizowana grupa (...) przestępcza - powiedział dziś wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, pytany o kontrowersje związane z liczeniem głosów w niektórych komisjach. Przypomnijmy, że to resort cyfryzacji nadzoruje NASK, który skompromitował się reakcją na nielegalną kampanię internetową wspierającą Rafała Trzaskowskiego, a szkalującą Karola Nawrockiego.

Od kilku dni obóz Koalicji 13 Grudnia, nie mogąc pogodzić się z porażką Rafała Trzaskowskiego, rozwodzi się nad rzekomymi fałszerstwami podczas II tury wyborów prezydenckich. O tym, jak nonsensowne i bezzasadne są to tezy, pisaliśmy tutaj.

Politycy związani z rządem brną jednak w tę narrację. Dziś przykład dał Krzysztof Gawkowski - minister cyfryzacji.  

Zapytany w TVP Info o kontrowersje związane z liczeniem głosów w niektórych komisjach podczas niedzielnej drugiej tury wyborów prezydenckich - ocenił, że sytuacje, kiedy liczby głosów na obu kandydatów zostają w komisji zamienione miejscami, wymagają sprawdzenia i ponownego przeliczenia głosów. I wypalił:

To są fałszerstwa. Wiemy, że były fałszerstwa, i PKW powinna się nimi zająć. Chodzi o skalę - jeżeli to jeden czy dwa przypadki, to wierzę, że to są przypadki. Jeżeli to skala dziesiątek albo setek - to być może jest to zorganizowana grupa (...) przestępcza.

Gawkowski o wyborach - zwłaszcza w kontekście "zorganizowanych grup przestępczych" - w ogóle nie powinien jednak się wypowiadać. To bowiem jego resort nadzoruje NASK - instytut badawczy zajmujący się cyberprzestrzenią. 

A - przypomnijmy - w zakończonej niedawno kampanii wyborczej NASK całkowicie się skompromitował. Najpierw instytut wydał nie tylko spóźnione, ale i absurdalne oświadczenie, z którego wynikało, że kampania hejtująca Nawrockiego i promująca Trzaskowskiego - realizowana za ogromne i nie wiadomo czyje pieniądze - szkodzi tak naprawdę... temu drugiemu. Potem opublikował szereg twierdzeń, zdementowanych niemal od razu przez koncern Meta, właściciela na Facebooku. A następnie ukrył przed dziennikarzami i opinią publiczną raport ustalający, kto mógł stać za nielegalną hejterską kampanią.  

Innymi słowy: Gawkowski do dziś nie potrafi powiedzieć, kto ingerował w proces wyborczy za pośrednictwem internetu, nielegalnie promując Trzaskowskiego - za to w pojedynczych przypadkach nieprawidłowości w liczeniu głosów doszukuje się śladu działania "zorganizowanych grup przestępczych". Wszystko oczywiście po to, by podważyć legalność wyboru Karola Nawrockiego.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane