Artur Dziambor był jednym z najbardziej znanych i często bywających w mediach posłów Konfederacji, z list której w 2019 r. otrzymał mandat. W 2022 r. opuścił partię KORWiN, której był wiceprezesem i został prezesem partii Wolnościowcy. W lutym 2023 r. Konfederacja wykluczyła jednak Dziambora ze swoich szeregów, zarzucają my działanie na szkodę partii. Kilka dni później, wraz z innymi politykami Konfederacji - Jakubem Kuleszą i Dobromirem Sośnierzem - założył koło Wolnościowcy.
- Przede wszystkim poróżniliśmy się jeżeli chodzi o linię przekazu dotyczącą wojny na Ukrainie. Ja od pierwszych dni deklarowałem pełne wsparcie dla Ukrainy, mówiłem, że Putin powinien być osądzony jako zbrodniarz wojenny. Przekaz niektórych moich kolegów był zgoła inny, Grzegorz Braun mówił o "najeźdźcach" czy "nachodźcach", którzy przychodzą do nas - tak o kulisach opuszczenia Konfederacji mówił w TV Republika Dziambor.
Wolnościowcy deklarowali w lutym 2023 r. budowanie własnych list w wyborach parlamentarnych.
Pytany kilka dni temu w Radiu Wrocław, jaki ma plan na nadchodzące wybory, Dziambor stwierdził, że trzeba poczekać na efekty "ostatnich rozmów, które w tym momencie prowadzimy".
Jest tak, że poza parlamentem w tym momencie istnieje masa różnych organizacji wolnościowych, które są małe w porównaniu z tymi wielkimi przedsiębiorstwami politycznymi, które mamy na mapie w Sejmie. Także te mniejsze organizacje próbujemy zespolić
- przyznał polityk.
Dziś okazało się, że jednym z partnerów tych rozmów jest Polskie Stronnictwo Ludowe.
- (Dziambor - red.) To bardzo wartościowy parlamentarzysta, prowadzimy rozmowy. Raczej nie ma rozmów dla samych rozmów, dla samego gadania, tylko po prostu zawsze z nich coś, prędzej czy później, wyniknie
– powiedział dzisiaj w Radiu Zet wicemarszałek Sejmu z ramienia PSL, Piotr Zgorzelski.