Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polityka

Bruksela w sprawie klimatu wciska gaz do dechy. Obajtek: Mamy do czynienia z szaleńcami

Mamy do czynienia z szaleńcami, którzy odjechali pociągiem bez torów kolejowych i wydaje im się, że jadą. Cały świat jedzie inaczej, robi transformację, ale poprzez rachunek ekonomiczny – powiedział portalowi Niezależna.pl poseł do PE Daniel Obajtek, oceniając kolejną propozycję KE, zmierzającą do intensyfikacji działań zmierzających do osiągnięcia tzw. neutralności klimatycznej.

Podkręcają śrubę

Komisja Europejska zaproponowała dziś zmianę unijnego prawa o klimacie, ustanawiając unijny cel klimatyczny na 2040 r. polegający na ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych netto o 90 % w porównaniu z poziomami z 1990 r., zgodnie z wymogami wytycznych politycznych Komisji na lata 2024–2029. 

Reklama

Zdaniem Komisji, zapewni to pewność inwestorom, wzmocni innowacje i wiodącą pozycję unijnych przedsiębiorstw w przemyśle oraz zwiększy bezpieczeństwo energetyczne Europy. Eurokraci powołują się przy tym na rzekome „silne poparcie obywateli dla działań UE w dziedzinie klimatu”, które wg nich ma dawać „solidny mandat do utrzymania kursu unijnego programu czystej transformacji”.

KE podkreśliła, że Wspólnota „jest na dobrej drodze do osiągnięcia celu na 2030 r. wynoszącego 55 %, a jej dzisiejszy wniosek „opiera się na istniejącym prawnie wiążącym celu UE, jakim jest ograniczenie emisji gazów cieplarnianych netto o co najmniej 55 % do 2030 r.” oraz „określa bardziej pragmatyczny i elastyczny sposób osiągnięcia tego celu, z myślą o dekarbonizacji gospodarki europejskiej do 2050 r.”

W Europie „nie będzie już przemysłu”

Komentując propozycję Komisji Europejskiej w rozmowie z portalem Niezależna.pl, były prezes Orlenu, a obecnie eurodeputowany PiS Daniel Obajtek nazwał ją „tragiczną”. - Komisja jak zwykle jest oderwana od realiów, bo świat idzie w całkowicie innym kierunku, czyli transformacji opartej o zasady bazujące na współczynniku ekonomicznym. Natomiast Unia Europejska brnie w jakieś lewackie regulacje, które zniszczą gospodarkę – ocenił.

Przyznał, że KE „osiągnie ten cel 90-procentowej redukcji do 2040 roku, bardzo szybko, a to z racji tego, że w Europie nie będzie już przemysłu”.

- W latach 90-tych Unia Europejska emitowała w skali globalnej 24 proc. gazów cieplarnianych., a dzisiaj 7 proc. To sprawiła transformacja przemysłowa, bo ona polega na tym, żeby w krótkim odcinku czasu jak najmniej zużyć energii i jak najwięcej wyprodukować produktu dobrej jakości. To jest transformacja, którą się robi technologiami, uwarunkowaniem rynku. A Unia Europejska zamiast iść dalej w tym kierunku transformacji opartej o współczynnik ekonomiczny idzie w kierunku transformacji opartej o uregulowanie wszystkiego i w technologie, które nie są opłacalne i nie są rynkowe, ponieważ są zbyt drogie dla rynku

- wyjaśnił.

USA i Chiny mają powody do zadowolenia

Pytany czy gospodarki państw EU podołają wymogom zdefiniowanym w kolejnej propozycji KE dotyczącej osiągnięcia celu klimatycznego, Obajtek stwierdził, że „oczywiście nie wytrzymają”. - Już nie wytrzymują. Proszę sobie porównać PKB Stanów Zjednoczonych 10 lat temu, które było wtedy porównywalne z PKB Europy, a dzisiaj jest ono znacznie większe – zaznaczył.

- Przemysł z Europy uchodzi. Zobaczmy, co się dzieje z przemysłem energochłonnym? Upada. Co się dzieje z przemysłem petrochemicznym, łącznie z przemysłem nawozowym? Upada. Co się dzieje z przemysłem samochodowym? Przemysł samochodowy już dawno wyjechał do Chin, do Turcji lub w inne rejony świata, czyli za chwilę upadną znane nam marki

- tłumaczył.

Zwrócił uwagę, że UE wykonuje „opętany taniec” wobec przemysłu chińskiego, „bo tam część przemysłu jest w rękach europejskich firm samochodowych”. - Unia nie może sobie z tym poradzić. Te samochody, które przyjeżdżają do Europy kosztują połowę tego, co w Europie i są wyprodukowane dzięki technologiom europejskim, tylko, że w Chinach”. - Więc KE ma rację, ten planowany cel w 2040 roku zostanie osiągnięty kosztem upadku europejskiego przemysłu – ocenił.

- Patrzmy na realia. UE nie ma żadnego budżetu, bo nie ma środków. Ten budżet się nie domyka, ma wielki problem z obsługą długu covidowego. I słychać te herezje, że na przemysł zbrojeniowy 200 mld, na transformację 800 mld, a ja się pytam: skąd to wezmą? Mają pomysł, żeby solidarnie zadłużać Europę, ale ja myślę, że część krajów europejskich się na to nie zgodzi. Dzięki Bogu prawdopodobnie nie wprowadzą ETS-2, bo już praktycznie 14 krajów chce blokować ten pomysł

- powiedział. 

„Mamy do czynienia z szaleńcami, którzy odjechali pociągiem bez torów kolejowych i wydaje im się, że jadą. Cały świat jedzie inaczej, robi transformację, ale poprzez rachunek ekonomiczny” – podsumował Daniel Obajtek.

Źródło: niezalezna.pl
Reklama