Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Zamaskowani prowokatorzy, w obstawie policji, zagłuszali Nawrockiego i rodziców chorych dzieci. Akcja służb?

Wczorajszą debatę Telewizji Republika w Końskich, na której pojawił się Karol Nawrocki, a której przestraszył się Rafał Trzaskowski, zakłócali agresywni zwolennicy tego drugiego, m.in. poseł Witold Zembaczyński i działacz Tomasz Nowe. Ale w furgonetce - silnie obstawianej przez policję - z której puszczano głośne nagrania zagłuszające Karola Nawrockiego i rodziców chorych dzieci, siedzieli dwaj zamaskowani mężczyźni. Wiemy, że pierwszą debatę w Końskich "zabezpieczało" przynajmniej ośmiu funkcjonariuszy służb w cywilu, tym razem jednak posunięto się znacznie dalej - do brutalnej prowokacji.

"Bojówki próbują zagłuszać debatę prezydencką przy pomocy silnego nagłośnienia" - komentował na portalu X Tomasz Sakiewicz zachowanie zwolenników Trzaskowskiego podczas debaty w Końskich, na której kandydat PO się nie stawił.

Dodajmy tu, że mężczyźni zagłuszający debatę przeszkadzali nie tylko Karolowi Nawrockiemu i publiczności w Końskich, ale przede wszystkim rodzicom dzieci cierpiących na rzadkie choroby, próbującym mówić o swoich problemach na scenie.  

Nagrania z debaty pokazują, że w furgonetce, z której emitowano zagłuszające dźwięki i nagrania, siedziało dwóch mężczyzn. Obaj zasłaniali swoje twarze: jeden przy pomocy ciemnych okularów i kurtki, drugi - używając maski. Na pojeździe zamontowany był profesjonalny sprzęt nagłaśniający. Jak sprawdziliśmy - auto było na warszawskich (dzielnica: Ochota) numerach rejestracyjnych.  

Gdy poirytowani, ogłuszani hałasem ludzie słuchający debaty zaczęli domagać się usunięcia pojazdu z rynku, w obronie zamaskowanych mężczyzn stanęli funkcjonariusze policji. Otoczyli oni kordonem samochód, nie dopuszczając do niego protestujących mieszkańców. Na nagraniu dokonanym przez Tomasza Kalinowskiego, dziennikarza TV Republika, widać, jak w którymś momencie do bocznej szyby auta podchodzi policjant i przekazuje coś jednemu z siedzących tam mężczyzn. Charakterystyczne, że nie każe mu nawet zdjąć maski i pokazać twarzy. Trzymający laptopa prowokator odpowiada coś krótko funkcjonariuszowi, a ten odchodzi.

Profesjonalizm, z jakim przygotowano tę prowokacją - i cicha kooperacja z policją podczas jej realizacji - może świadczyć o tym, że mieliśmy tu do czynienia z udziałem służb specjalnych. To tym bardziej prawdopodobne, że funkcjonariusze służb byli też obecni podczas debaty w Końskich. Jarosław Olechowski, szef wydawców w TV Republika, natknął się wówczas na dwa pojazdy, w których siedziało osiem osób: mężczyźni i kobiety. Zapytani, przyznali, że są ze służb, nie chcieli jednak zdradzić, z jakich. Jaka była ich rola? Do dziś nie wiadomo. 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane