Współprzewodniczącego partii Razem, który zasiada również w Zespole Parlamentarnym do spraw m. st. Warszawy, zapytaliśmy o działania, jakie zamierza podjąć zespół na skutek szokujących doniesień na temat Szpitala Południowego.
Sporo pracy to powinno być przed prokuraturą, bo to, o czym słyszymy w ostatnich dniach, jeśli chodzi o Szpital Południowy, to jest kryminał
– powiedział Adrian Zandberg.
Lider Razem bardzo uważnie słuchał wystąpień zastępców Rafała Trzaskowskiego - Tomasza Menciny oraz Renaty Kaznowskiej. Mencina, odpowiedzialny za Biuro Ładu Korporacyjnego w Ratuszu, zakończył swoje wystąpienie konkluzją, że "w sytuacjach, kiedy dostajemy informacje o nieprawidłowościach, natychmiast podejmowane są decyzje w ramach ładu korporacyjnego".
Zandberg pyta o nadzór polityczny
Mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że ład korporacyjny w mieście stołecznym Warszawa funkcjonuje. Ma formułę systemową. Ma formułę samokontroli. Jest każe uzupełniany przez liczne kontrole i audyty instytucji zewnętrznych
– powiedział Mencina.
- Ja chciałbym usłyszeć, bo jeszcze tego w ogóle podczas tych obrad nie usłyszałem, co nie zadziałało, a nie wykład z kodeksu spółek handlowych - skomentował Zandberg.
Przecież tutaj mamy do czynienia z odpowiedzialnością polityków, którzy ten szpital nadzorowali. Wiem, że uwagę opinii publicznej przykuwają najbardziej te jeżące włos na głowie historie o kimś, kto trafił na SOR i umarł w szpitalnej łazience, czego nawet nie zauważono. Ale tu równie ważna jest odpowiedzialność polityczna. W tym szpitalu Rada Nadzorcza składała się z politycznych nominatów, a my właśnie zobaczyliśmy, jak w praktyce politycy z tego organu nadzorowali pana doktora Kacprzyka, kolegę z partii. To jest po prostu patologiczny mechanizm!
– ocenił lider Razem.
Poseł stwierdził, że "gdy spojrzy się na cały ten system zarządzania: i szpitalami, i w ogóle majątkiem publicznym, zarówno w Warszawie, jak i na Mazowszu, to widać, że oplata to ośmiornica".
Z jednej strony zawiaduje nią pan Kierwiński, a z drugiej - pan Struzik. Wszystko widać! Widać tych facetów, którzy dosłownie nic nie umieją i na niczym się nie znają, ale zostają powołani do Rad Nadzorczych, żeby po prostu pobierać wynagrodzenie. Rady Nadzorcze w samorządach powinny zniknąć
– ocenił Zandberg.
Zastrzegł przy tym, że patologiczny mechanizm, z którym zapoznała się opinia publiczna przy okazji ujawnienia nieprawidłowości w Szpitalu Południowym, to również domena samorządów, gdzie władzę trzyma PiS.
Gdzie jest Marcin Kierwiński?
Adrian Zandberg, zapytany o to, co jeszcze musi się stać, by doszło do dymisji prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, skierował uwagę na - w jego ocenie - prawdziwego włodarza stolicy.
W tej sytuacji Rafał Trzaskowski tylko stoi i się uśmiecha. No nie czarujmy się! Realną władzę w mieście sprawuje nadprezydent Marcin Kierwiński. To on podejmuje faktyczne decyzje - Trzaskowskiego wystawiają tylko na konferencje prasowe. Dlatego pytam gdzie jest Kierwiński? Dlaczego go tutaj nie ma? Przecież to on powinien wytłumaczyć się z partyjniaków powsadzanych na synekury. To on powinien wytłumaczyć, jak wygląda zarządzanie tym, co w Warszawie - i na Mazowszu, bo ośmiornica dotyczy całego województwa - wspólne. Ale pan Kierwiński udaje, że go nie ma - i to jest moim zdaniem bardzo znaczące
– zakończył lider Razem.