Spisek
Biskup Grześ, Prymas Wielkiej Szurii, wykrył wielopiętrowy spisek imperialistów amerykańskich przeciwko Polsce. Z ostrożności medycznej są to wszystko na razie tylko hipotezy badawcze, nad którymi trzeba się jednak mocno zastanowić.
Biskup Grześ, Prymas Wielkiej Szurii, wykrył wielopiętrowy spisek imperialistów amerykańskich przeciwko Polsce. Z ostrożności medycznej są to wszystko na razie tylko hipotezy badawcze, nad którymi trzeba się jednak mocno zastanowić.
Stary Testament to dzienniczek zerwań i powrotów. Naród wybrany miota się jak gimnazjalistka. To przyrzeka Bogu wierność, to po krzakach z innym lata. Królowie Izraela składali krwawe ofiary ze swoich dzieci na ołtarzach bogów Kanaanu. Po to, by wygrać kolejną wojenkę, by utrzymać władzę. Saul chodził do wiedźmy, chciał poznać przyszłość, radził się demonów.
Pamiętają Państwo opinie o końcu historii i okresie wiecznego pokoju, w którym mamy żyć? Albo te o tym, że nauka załatwia za nas wszystko, a religia nie jest nam już do niczego potrzebna? Rzeczywistość powiedziała im: sprawdzam. I co się okazało? Nagle nie ma wątpliwości, że wieczny pokój już nie istnieje, a historia zdecydowanie nabrała rozpędu.
Zarażony koronawirusem pracownik szpitala klinicznego przy ul. Banacha w Warszawie, który na blisko dobę sparaliżował pracę tej kluczowej placówki medycznej, powinien zostać surowo ukarany przez organy ścigania.
Wiara jest zaufaniem Bogu. Zaufanie zaś oznacza przyjęcie, że On wie lepiej, że On jest naszym pasterzem, a zatem nie musimy się lękać zła.
No i dopadło nas. Coś, czego przewidzieć było nie sposób i na skalę rzadko po II wojnie światowej spotykaną. Pokolenie starsze, mające doświadczenie brutalnego zawieszenia praw obywatelskich po wprowadzeniu stanu wojennego przez reżim Jaruzelskiego, na regulacje zarządzone teraz przez demokratycznie wybrane władze RP reaguje ze zrozumieniem i spokojnie, ale jak zachowa się pokolenie wychowywane bezstresowo, podjudzane od pięciu lat do sprzeciwu wobec wszelkich aktów prawnych przyjmowanych przez Zjednoczoną Prawicę? Czy zwycięży realizm, zwykłe myślenie zdroworozsądkowe?
Z powodu pandemii koronawirusa mało kto poza Rosją zauważył, że Putin załatwił sobie rządy do 2036 r. poprzez „wyzerowanie” w poprawkach do konstytucji dotychczas sprawowanych kadencji. Wszystko zostało w tempie ekspresowym przyjęte niemal jednogłośnie przez parlament federalny i parlamenty regionalne oraz klepnięte przez rosyjski sąd konstytucyjny.
Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) wydało komunikat, że w Niemczech w ośrodkach dla uchodźców zanotowano przypadki zakażenia koronawirusem. Zaapelowano do władz o traktowanie zainfekowanych uchodźców tak samo jak innych obywateli Niemiec. Tymczasem z powodu koronawirusa ponad 500 osób w Suhl w Turyngii nie może opuścić ośrodka.
Zdecydowana większość polskiego PKB jest wytwarzana przez pracowników, których dochody oscylują wokół średniej krajowej. Większość statystyk mówi coś innego, bo znaczna część PKB formalnie powstaje w dużych przedsiębiorstwach. Problem w tym, że dobro to jest wytwarzane przez pracowników najemnych, których pensje nie są wysokie. Jeśli zlikwidujemy ich miejsca pracy, to przedsiębiorstwa być może przetrwają.
Europa zdaje się zapominać, że pociecha duchowa to potężny element terapeutyczny.
Rzeczniczka Lewicy Anna-Maria Żukowska zaproponowała fajną zabawę myślową. „I teraz wyobraźmy sobie, że państwem rządzą: Robert Biedroń, Adrian Zandberg, Wanda Nowicka, Włodzimierz Czarzasty, Marcelina Zawisza, Andrzej Rozenek, Joanna Scheuring-Wielgus. No i ja oczywiście rzecznikuję” – napisała na Twitterze posłanka. Już samo to jedno zdanie wystarczy mi, aby być przerażonym bardziej niż koronawirusem i ebolą razem wziętymi.
Krytyka abp. Jędraszewskiego, która płynie nie tylko ze strony środowisk LGBT, liberalnych mediów, opozycji, lecz także przedstawicieli tzw. Kościoła otwartego, prowokuje do postawienia fundamentalnych pytań o kondycję debaty publicznej w naszym kraju, prawdziwą wolność prezentowania poglądów.
„Three Seconds Until Midnight” – to tytuł wydanej w listopadzie 2019 r. proroczej książki napisanej przez trzech naukowców: wirusologów i specjalistów od zdrowia publicznego. Nadchodzi globalna pandemia, a my nie jesteśmy na nią przygotowani – brzmiało ostrzeżenie. W najbliższym numerze tygodnika „Gazeta Polska” ukaże się wywiad z dr. Stevenem Hatfillem, jednym z autorów książki.
Niemal cała opozycja, która do kościoła nie chodzi, obłudnie wzywa do zamknięcia świątyń dla dobra Polaków. Ale jednocześnie skarżyła się od dłuższego czasu, że nie widuje prezesa PiS, który się pewnie gdzieś przed koronawirusem schował.
Przy okazji epidemii koronawirusa sporo osób zauważa, jak mało w tej kwestii ma do powiedzenia Unia Europejska. Euroentuzjaści odpowiadają na te wątpliwości przypomnieniem, że UE nie ma kompetencji, żeby radzić sobie z epidemią. Ale nie o narzędzia tu chodzi, ale o różne podejście poszczególnych państw do epidemii.
Unia Europejska nie jest organizacją stworzoną do radzenia sobie z jakimikolwiek kryzysami w zakresie bezpieczeństwa publicznego. Nie ma zdolności mobilizacji kryzysowej i nie jest w stanie jej uzyskać. Jest więc łatwym celem krytyki. Pretensje do niej w tym zakresie są merytorycznie nieuzasadnione, są jednak uzasadnione politycznie.
Epidemia koronawirusa to potężny cios w pychę współczesnego człowieka. Nagle może poczuć się tak jak jego przodkowie w dawnych epokach, np. w średniowieczu czy nieco późniejszych wiekach. To przecież dopiero w XIX w. dzięki wynalazkom mikroskopu, szczepionek, różnych leków oraz rozwoju technologii produkcji żywności ludzie zaczęli dłużej żyć. I z każdą dekadą (z przerwą na wojny i epidemię grypy podczas I wojny światowej) było coraz bezpieczniej i wygodniej, zwłaszcza na Zachodzie.
Czas epidemii mocno przesuwa akcenty w naszym życiu. I tym codziennym, i tym politycznym. Koronawirus, dla społeczeństwa przekleństwo, dla polityków, jakby to nie brzmiało, jest w pewnym stopniu szansą na wykazanie się. Dla rządzących – na pokazanie swojej sprawności w sytuacjach kryzysowych. Dla opozycji – na demonstrację odpowiedzialności lub nieodpowiedzialności, pokazanie woli współpracy lub totalnej krytyki.