Nasz sąsiad – piekło
Obserwując zmagania liderów tzw. wolnego świata z kolejnymi hipostazami zawsze agresywnej Moskowii, widzę też ze smutkiem, że z reguły nie rozumieją, z czym mają do czynienia. Jedynym wspaniałym wyjątkiem był Ronald Reagan, zapewne dzięki modłom naszego świętego papieża oświecony w tej kwestii przez Ducha Świętego i z prostotą dobrego rewolwerowca potrafiący zdefiniować wroga nie jako kolejnego w historii przeciwnika politycznego, ale jako po prostu ucieleśnienie zła w historii. Gdy się bowiem odkryje istnienie Imperium Zła, pozostaje westernowe właśnie rozwiązanie – kto skuteczniej wystrzeli. Albo szlachetny szeryf pokona terroryzującego wszystkich bandziora, albo wszędzie zapanuje bezprawie.