Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Michał Rachoń,
04.07.2022 19:45

Sam chciałeś gazu, Grzegorzu Dyndało

Racjonowanie gazu w Niemczech. Tak, dokładnie o tym napisał „Wall Street Journal”, powołując się na źródła w niemieckim rządzie, który ma rozważać takie pomysły w związku z sytuacją, w jakiej znaleźli się Niemcy po latach karmienia Rosji swoimi pieniędzmi w zamian za surowce.

Kilka tygodni temu to właśnie Niemcy były pierwszym państwem, które uległo walutowemu szantażowi swojego wieloletniego wspólnika – Rosji. Najpierw Niemcy nie zgodzili się na włączenie gazu do pakietu sankcji, później na objęcie sankcjami Gazprombanku, a kiedy już ten stan rzeczy stał się obowiązującym w Unii prawem, sami jako pierwsi namawiali swoje przedsiębiorstwa do płacenia za rosyjski gaz w rublach, tak jak chciała tego Rosja. Do realizacji tego rozwiązania konieczne było założenie kont w Gazprombanku, na który Unia profilaktycznie nie nałożyła sankcji. Skoro poszło tak świetnie z szantażem walutowym, to nic dziwnego, że Rosja poszła dalej. Kilka dni później poinformowała, że z powodu zachodnich sankcji musieli wyłączyć turbinę do tłoczenia gazu w rurociągu Nord Stream i dlatego Rosjanie ograniczają o 60 proc. przesył gazu do Niemiec. Żeby było wystarczająco bezczelnie – Rosjanie za ten stan rzeczy obwinili oczywiście szeroko pojęty Zachód, a konkretnie w swoim komunikacie wskazali na winnego: Siemens. Firma Siemens zaczęła się tłumaczyć, że to nie oni, tylko Kanadyjczycy, bo turbina wysłana została do Ottawy na przegląd i nie wróciła, ponieważ Kanada objęła Rosję sankcjami. W efekcie niemieccy politycy zaczęli po raz kolejny zjadać własne języki. Na przykład wbrew temu, co przez ostatnie 10 lat mówili prawie wszyscy niemieccy politycy, wicekanclerz i minister gospodarki Robert Habeck stwierdził, że rosyjska decyzja dotycząca gazu była polityczna, a nie gospodarcza. Cóż, co prawda Zieloni do Nord Stream 2 mieli stosunek krytyczny, ale niemiecki wicekanclerz, nazywający rosyjskie działania wokół Nord Stream polityką, to doprawdy rzecz niecodzienna. Jednak sytuacja jest na tyle poważna, że nasi niemieccy sąsiedzi stają w obliczu decyzji, w wyniku których muszą mówić kolejne rzeczy, które jeszcze pół roku temu nie mogłyby przejść im przez usta. A jednak. Zakręcenie rosyjskiego gazu stawia Niemców, a za nimi całą Europę w obliczu kryzysu „o skali większej niż kryzys koronawirusa”. A ponieważ niemiecki rząd chce uniknąć takiej sytuacji, musi szukać rozwiązań. Jedynym możliwym jest powrót do węgla. Tego samego węgla, na którego rugowaniu z unijnych gospodarek Niemcy, a wraz z nimi cała Unia Europejska, zbudowali fundamenty swojej polityki ostatnich lat. Żeby było śmieszniej – decyzję w tej sprawie ogłosił również lider partii Zielonych. Dodając, że jest to dla niego „przykre”. To jednak coś więcej niż „przykrość”. To bankructwo wieloletniej polityki „Energiewende” – transformacji energetycznej, w ramach której cała Europa miała w ślad za Niemcami zrezygnować z węgla na rzecz nowych źródeł energii. Był oczywiście jeden konieczny warunek: tani rosyjski gaz, płynący bezpośrednio z Rosji.

Właśnie w tym celu Gerhard Schroeder i Angela Merkel przez kilkanaście lat budowali dwie nitki gazociągów Nord Stream. Budowali je wspólnie z Władimirem Putinem, przed czym przestrzegani byli przez Polaków, Ukraińców i Amerykanów. Ale wiedzieli lepiej. Rosjanie używają szantażu gazowego względem swoich sąsiadów, ale przecież względem Niemców się nie odważą… Nord Stream wybudowano i przy pierwszej okazji Rosja potraktowała Niemcy tak samo, jak traktowała przed laty wszystkich uzależnionych od ich surowców partnerów. Szantażem. W efekcie agencja Bloomberg pisała w zeszłym tygodniu, że odcięcie gazu dla Niemców może mieć skutki dla światowej gospodarki, takie jak upadek Lehman Brothers dla światowego kryzysu roku 2008. A jeśli to się stanie, to ktoś będzie za ten stan rzeczy odpowiedzialny i nie będą to wyłącznie bandyci z Moskwy.

Będą to również wszyscy ci, którzy nie słuchali ostrzeżeń zaślepieni wizją własnej imperialnej dominacji za pieniądze wysyłane na konto zbrodniarza.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej