Niedyplomacja
Przyznać trzeba, że niektórzy dyplomaci wysłani do Polski jako reprezentanci swoich państw zachowują się dość niestandardowo.
Przyznać trzeba, że niektórzy dyplomaci wysłani do Polski jako reprezentanci swoich państw zachowują się dość niestandardowo.
Za 20 miesięcy odbędą się wybory prezydenckie w USA. W przyszłości zajmę się nimi w aspekcie starcia republikanie vs demokraci – dziś jednak ważniejszy jest dla mnie ich kontekst międzynarodowy. Myślę o nich z pewnym niepokojem, ale nie w kontekście odpowiedzi na pytanie „kto je wygra?”, ale raczej na przebieg kampanii i jej wpływ na amerykańską administrację.
Od dwóch niemal tygodni mam zaszczyt uczestniczyć w obchodach upamiętniających żołnierzy niepodległościowej konspiracji walczącej z sowietyzacją Polski od 1944 r. Wbrew niektórym opiniom pamięć o nich wciąż trwa. Wysiłkiem wielu środowisk patriotycznych organizowane są uroczystości, w których uczestniczy sporo osób.
W 1939 r. przywódcy II RP zdawali sobie sprawę z narastającego zagrożenia wojną. Zawarli sojusze z najmocniejszymi państwami europejskimi. Mieli też przygotowywane niezłe plany obrony zarówno przed napaścią niemiecką, jak i sowiecką. Nie mogli mieć jednak planu skutecznej obrony w przypadku jednoczesnego dogadania się Niemiec i Sowietów oraz zdrady ze strony aliantów. Historia nie powtarza się nigdy dosłownie, lecz powinniśmy wyciągać wnioski z tragicznej przeszłości, zwłaszcza że jednym z obecnych naszych sojuszników są te same Niemcy, które nam dziś w twarz mówią, że nie chcą się rozliczać za dokonane na Polsce zbrodnie.
Niczego nie uszanują. Nikomu nie „odpuszczą”. Czekają tylko na kolejną śmierć, żeby zrobić z nią to, co potrafią najlepiej. Sprofanować to tragiczne wydarzenie, wykorzystać do najprymitywniejszych gierek partyjnych, z czyjejś tragedii i bólu zrobić amunicję, która ma umożliwić im powrót do władzy. Same ofiary liczą się w tym najmniej.
Prawo i Sprawiedliwość samo przyznaje się do niepowodzenia polityki mieszkaniowej, zawartej w programie Mieszkanie+. PiS poniosło porażkę, próbując cokolwiek zrobić, co pewien czas wychodzi zresztą z kolejnymi pomysłami, takimi jak ułatwienia w budowie. Wygląda na to, że Platforma przegrała ten temat już w chwili ogłoszenia własnego pomysłu, ten bowiem krytykowany jest i z lewej, i z prawej strony. Również, co chyba szczególnie bolesne, przez liberałów, będących przecież głównym zapleczem politycznym czy ideowym PO.
W najbliższą sobotę odbędzie się Forum Klubów „Gazety Polskiej” Województwa Świętokrzyskiego. To nowa inicjatywa środowiska klubowiczów, zrodzona podczas rozmów na dwóch ostatnich zjazdach klubów „GP” w Spale.
TVN, założony przez agentów komunistycznej bezpieki, zaczął doceniać zapisy w aktach Służby Bezpieczeństwa. Kiedy opisywały one historię powstania tej stacji, uznawali je za niewiarygodne. Tymczasem dzisiaj wszystkie zapisy w tych aktach traktują jak prawdę objawioną.
Każdy czas ma swoich kapłanów i szamanów. Czasami byli to przywódcy religijni. Innym razem stawiano na wojowników i mędrców. Ostatnio mam wrażenie, że coraz częściej mamy słuchać przyrodników.
Ostatnie tygodnie przyniosły kolejną falę brutalnych ataków na Jana Pawła II. Głośnym echem w mediach odbiły się książka Ekke Overbeeka i film Marcina Gutowskiego, które stawiają tezę, że papież Polak nie dość, że wiedział o nadużyciach, to jeszcze chronił sprawców przestępstw seksualnych.
Premier Mateusz Morawiecki spotkał się z saudyjskim premierem i następcą tronu Muhammadem bin Salmanem. Wizyta w Rijadzie rozpoczęła się od zwiedzenia ekspozycji nt. miasta przyszłości Neom i to właśnie przyszłość była głównym tematem rozmów z Saudyjczykami.
Ubeckie papiery, ubeckie metody wykorzystała telewizja o rodowodzie z tychże służb do rozpętania „marcowej” w charakterze i furii nagonki na największego z Polaków oraz jednocześnie papieża tysiąclecia. Święty Jan Paweł II ma znowu stać się ofiarą komunistycznej jaczejki, która gdy żył, robiła, co tylko mogła, by świętego skompromitować, a potem zabić.
Internet obiegł film z egzekucji ukraińskiego jeńca przez Rosjan. Żołnierz patrzy dumnie na oprawców i wznosi okrzyk „Chwała Ukrainie!”. Chwilę potem pada seria z karabinu, zza kadru słyszymy również rosyjskie przekleństwa pod adresem zamordowanego. To nagranie i ten żołnierz stali się kolejnymi symbolami wojny, ukraińskiego męstwa, godności i miłości do ojczyzny oraz rosyjskiego upadku, barbarzyństwa i zła.
Nie wiem, czy ktoś bardziej lapidarnie ujął centralne zagadnienie współczesnego świata: jak otrząsnąć się z resztek ciążącej na nas cywilizacji łacińsko-chrześcijańskiej i zafundować sobie szczęśliwy powrót do przeszłości, niż Wiktor Woroszylski, wówczas jeden z czołowych „pryszczatych” (absolwent Instytutu Literatury im. Gorkiego w Moskwie), w tytule swojej książki, popularnej w latach 60. i 70. powieści dla nastolatków „I ty zostaniesz Indianinem”, którą umieszczono na liście lektur szkolnych.
Na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów, a w Hiszpanii trwa kontrola urzędu skarbowego oraz postępowanie prokuratury w sprawie układu Barcelony z byłym wiceszefem komitetu sędziów Jose Marią Enriquezem Negreirą. Kataloński klub miał płacić miliony euro za „doradztwo” w lidze komuś, kto miał wpływ na obsadę sędziów i decydował na przykład o karach indywidualnych dla piłkarzy czy trenerów. Barcelonie na razie się upiekło, ale niewątpliwie powinna ponieść surowe konsekwencje za aferę rzucającą cień podejrzeń na La Ligę.
Rosjanie przed atakiem na Ukrainę zakładali, że wojna potrwa trzy dni, nie powodując żadnej reakcji Zachodu. Następnie Moskwa miała zrealizować inne cele, wypchnięcie NATO poza swą dawną strefę wpływów. I kolejny militarny atak – na Polskę, pozbawioną wsparcia międzynarodowych instytucji i opinii publicznej.
Trzy lata temu obecny świat wydawał się absolutnie stabilny. Rosja wprawdzie zagrażała agresją Ukrainie, ale mało kto wierzył w wielką wojnę. USA konkurowały z Europą, jednak generalnie wielkich zmian to nie wprowadzało. Świat przeżywał dziesięcioletni okres rozwoju zdominowany przez chińsko-amerykańską rywalizację gospodarczą.
Jesteśmy na czołowych miejscach, jeśli chodzi o produkcję i eksport produktów mlecznych, mięs, owoców, warzyw oraz zbóż na świecie – powiedział prezydent Andrzej Duda na V Konferencji ONZ w Katarze przed delegatami z krajów Afryki i Bliskiego Wschodu, których kraje są bezpośrednio dotknięte zniknięciem Ukrainy z rynku żywności.