Tak było w Mińsku Mazowieckim, Gdańsku, Czarnem w Pile, Złotowie i Trzciance. W Gdańsku odsłoniliśmy bursztynowe serce dla „Inki” w Ołtarzu Ojczyzny w bazylice św. Brygidy, w Pile odbył się największy w Wielkopolsce marsz pamięci Żołnierzy Wyklętych. W Mińsku, Złotowie i Trzciance młodzież z uwagą wsłuchiwała się w historię „Inki” czy rotmistrza Pileckiego, o której opowiadaliśmy z Jarkiem Wróblewskim z Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. Wszystko więc zależy od nas, nie tylko od układającej się tak czy inaczej koniunktury. Płomień pamięci o niezłomnych żołnierzach walczących z bezbożnym komunizmem może wciąż płonąć, jeśli nasze serca przepełnione będą pamięcią o naszych bohaterach. Nie zgaszą ich nigdy głosy szkalujące antykomunistyczną konspirację, które słychać od jakiegoś czasu coraz głośniej.
Tak jak nie zgaszą naszej miłości do Jana Pawła II. Nagonka, która z taką zaciętością wymierzona została w postać Ojca Świętego, ma bowiem ten sam kod genetyczny. Jest nim postkomunistyczna, lewacka i antychrześcijańska wizja Polski, realizowana od wielu lat przez spadkobierców systemu, który zniewalał nas od 1944 r. Papież Polak zachęcił nas, byśmy zrzucili jarzmo niewoli, odwołując się nie do przemocy, ale do wartości niezmiennych, opartych na Bożych przykazaniach i chrystusowej ewangelii. Dlatego udało się nam pokonać komunizm politycznie. Dzięki Polsce w całej Europie Środkowo-Wschodniej doszło, przy dużym wpływie Jana Pawła II, do przemian ustrojowych. Ale niestety komuny nie udało się pokonać w mentalności wielu ludzi. Ona w nich tkwi pokoleniowo. Trzeba zatem dać po raz kolejny dowód wierności naszemu papieżowi. Kibice od lat przypominali tę niezwykłą dla naszej historii postać – na stadionach, muralach, uczestnicząc w uroczystościach upamiętniających naszego wielkiego rodaka. Konsekwentnie będziemy czynić to nadal.