Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Lifestyle

W PRL-u robiły za cały obiad. Dziś znów są jednogarnkowym hitem lata

Nie wygląda efektownie. Nie pachnie ziołami z południa Europy. Nie podaję się go w finezyjny sposób, a wręcz przeciwnie. Ale ci, którzy pamiętają ten smak, mówią: „nic tak nie syciło, nic nie rozgrzewało bardziej”. Kiedyś to danie robiło się z braku czasu i trochę konieczności, bo wszystkiego brakowało. Dziś wraca w zupełnie nowej odsłonie. Jeden garnek, kilka prostych produktów i coś, czym może się najeść cała rodzina. Bez mięsa, bez kombinowania. Po prostu dobre.

Nasze babcie nie gotowały obiadów trzydaniowych. Bieda sprawiała, że myślały raczej jak zrobić coś, co nasyci, ogrzeje i jeszcze wystarczy na dokładkę. Jedno danie doskonale spełniało te wymagania - prażuchy. Danie, o którym słyszy się coraz częściej. Ziemniaki, mąka i tłuszcz. Koniec listy produktów. Bardzo prosto i niezwykle smacznie.

Reklama

Zajadali się nimi nasi dziadkowie po dniówce w pracy, ale i dzieci po powrocie ze szkoły. A babcie były szczęśliwe, że nakarmiły kilkuosobową rodzinę jednym garnkiem czy patelnią.

Przepis mieści się w... jednym zdaniu

W wielu regionach Polski prażuchy były oczywistością, choć rzadko trafiały do książek kucharskich. Nie było tam czego opisywać, bo przepis mieści się w jednym zdaniu.

Jak robiły je nasze babcie? W dużym garnku gotowały obrane ziemniaki. Odlewały wodę, zostawiając kilka łyżek na dnie. Do tego garść mąki pszennej lub żytniej, sól, łyżka tłuszczu. Potem ubijały i dokładne mieszały. Gotowe. Bez kombinowania i ceregieli.

Za komuny dla wielu prażuchy to była ostatnia deska ratunku w kryzysie. Ale dziś wracają nie z biedy, tylko z tęsknoty. Dla współczesnego pokolenia do smak dzieciństwa. Poza tym po dekadach mody na rozmaite kuchnie świata, coś się zmienia. Coraz chętniej wracamy do tradycyjnych polskich potraw. W cenie jest prostota, sezonowość, lokalność. A prażuchy wpisują się w to lepiej niż niejeden modny „one pot meal”.

Najlepiej zjeść gorące, prosto z garnka

W mediach społecznościowych można znaleźć dziesiątki przepisów na ten klasyk. Niektóre są odświeżone: z dodatkiem pieczonego czosnku, z parmezanem, z karmelizowaną cebulą. Inne dokładnie takie, jak robiła babcia. Bez ozdób. Łyżka masła i cebulka na górę. I najlepiej zjeść gorące, od razu z garnka.

W zależności od regionu kraju różne są nieco sposoby przygotowania. Czasem ziemniaki się gotuje, czasem piecze. Czasem wszystko miesza się w garnku, a czasem nakłada warstwami do naczynia żaroodpornego. Ale baza jest ta sama: ziemniak, mąka, tłuszcz.

Co ciekawe, coraz więcej restauracji wraca do tej potrawy. Prażuchy nie są w nich ciekawostką, ale pełnoprawnym daniem. Bo w czasach, gdy produkty drożeją z tygodnia na tydzień, a klienci szukają prawdziwego jedzenia, prażuchy mają jeden bezcenny atut. To autentyczność!

Przepis na tradycyjne prażuchy

Składniki:

  • 1 kg ziemniaków (mączystych, typu C)
  • 1 szklanka mąki pszennej (lub żytniej)
  • 1 łyżeczka soli
  • 2–3 łyżki smalcu lub masła
  • 1 cebula do podania (opcjonalnie)

Przygotowanie:

  1. Obierz ziemniaki, pokrój je w kostkę i ugotuj w osolonej wodzie do miękkości (jak na puree).
  2. Odlej niemal całą wodę, zostawiając ok. 4–5 łyżek na dnie garnka. Nie odstawiaj z ognia!
  3. Wsyp mąkę na gorące ziemniaki, ale nie mieszaj od razu! Przykryj garnek i zostaw na małym ogniu na 2–3 minuty, by mąka się „zaparzyła”.
  4. Zdejmij z ognia i energicznie utłucz całość tłuczkiem lub drewnianą łyżką aż składniki się połączą i masa będzie elastyczna.
  5. Na patelni podsmaż cebulę na smalcu lub maśle i polej nią gotowe prażuchy.
  6. Podawaj od razu, najlepiej gorące, z dodatkiem skwarków, cebuli, kiszonego ogórka albo po prostu solo.
Źródło: niezalezna.pl
Reklama