W nocy 14 grudnia 1979 roku z zamku Friedenstein w Gotha skradziono pięć obrazów starych mistrzów: „Świętą Katarzynę” Hansa Holbeina Starszego, „Portret wąsatego mężczyzny” holenderskiego mistrza Fransa Halsa, „Pejzaż” z pracowni Jana Breughela, kopię autoportretu Antoona van Dycka ( z czasów współczesnych artyście) oraz „Portret mężczyzny” przypisywany Janowi Lievensowi lub Ferdynandowi Bolowi, uczniom Rembrandta. Dzieła odzyskano niecałe dwa lata temu, ale kiedy konserwatorzy rozpoczęli pracę nad nimi, okazało się, że prawdopodobnie ów portret starszego mężczyzny wyszedł spod ręki samego mistrza. Jeśli się to potwierdzi olej dołączy do ok. trzystu obrazów jakie pozostawił po sobie Rembrandt.
Na początku XIX wieku duchowny Jacob Tode Krogh przyjechał objąć parafię w norweskiej Dolinie Hessdalen. Jakież było jego zdziwienie, kiedy zaobserwował unoszące się nad ziemią dziwne światła. Mieszkańcy pytani o nie twierdzili, że pojawiają się często, w dzień lub w nocy, że są białe, żółte lub czerwone. Widać je kilka sekund bądź kilka godzin, czasem lecą szybko, czasem się kołyszą, a czasem po prostu wiszą w powietrzu. W 1811 roku Krogh sporządził pierwszą znaną dokumentację „Świateł z Hessdalen”.