To była najczarniejsza niedziela w naszych dziejach. 17 września 1939 roku o świcie, łamiąc obowiązujący pakt o nieagresji i inne międzynarodowe umowy, Armia Czerwona zaatakowała broniące się już od ponad dwóch tygodni przed Niemcami państwo polskie. W tym momencie stało się jasne, że w starciu z dwoma krwiożerczymi totalitaryzmami nie mamy najmniejszych szans.
Kolejne fragmenty polskiego samolotu bombowego PZL-37 B „Łoś”, zestrzelonego przez Luftwaffe we wrześniu 1939 roku, wydobyto podczas prowadzonej w weekend akcji badawczo-archeologicznej we wsi Walewice w woj. łódzkim. Odnalezione elementy zostaną przekazane do Muzeum Regionalnego w Bełchatowie.
Odmrożone ręce, głód, choroby, ciężka praca, mróz. A nade wszystko – brak mamy. To był los, jaki zgotowali Sowieci tysiącom polskich dzieci. Stalin i jego łotry wysyłali całe polskie rodziny na Sybir czy do Kazachstanu, w środek piekła. Z tego piekła wiele dzieci uratował generał Anders, zabierając je ze swoją armią. Pozostałe starały się przeżyć szukając wszelkich możliwych sposobów. Ich historie to wstrząsający zapis stosunku barbarzyńskiej, sowieckiej Rosji do najsłabszych.