Kolana chorują, bo nie chciał klęczeć
Pewnie jedną z gorszych wiadomości dla opozycji jest to, że Jarosław Kaczyński jest w doskonałej formie, a plotki o słabym stanie jego zdrowia, poza oczywiście chorobą kolana, okazały się nieprawdziwe.
Pomysłodawca i redaktor naczelny Gazety Polskiej, współzałożyciel i redaktor naczelny Gazety Polskiej Codziennie, Współzałożyciel i pełniący obowiązki redaktora naczelnego Telewizji Republika, pomysłodawca i prezes spółki wydającej portal Niezalezna.pl, Albicla i miesięcznik Nowe Państwo, założyciel ruchu klubów Gazety Polskiej. Autor kilku ksiazek politycznych oraz bajek i opowiadań pisanych dla czwórki swoich dzieci. W czasach komunistycznych zaangażowany w podziemie niepodległościowe, między innymi NZS i prasę drugiego obiegu. Animator w ruchu Oazowym - Światło i Życie i szef jednej ze wspólnot ruchu Muminkowego dla ludzi z upośledzeniem umysłowym - Wiara i Światło.
Pewnie jedną z gorszych wiadomości dla opozycji jest to, że Jarosław Kaczyński jest w doskonałej formie, a plotki o słabym stanie jego zdrowia, poza oczywiście chorobą kolana, okazały się nieprawdziwe.
Kluby „Gazety Polskiej” i nasze media to taka obrona terytorialna, która reaguje szybciej niż profesjonalna armia i schodzi z pola bitwy ostatnia.
Ujawniony przez „Gazetę Polską” skandal z dotacjami rolnymi (dla grup producenckich) może doprowadzić do kryzysu PSL. Skala przestępstw jest gigantyczna, a liczba osób zamieszanych w proceder poraża. PSL naraził państwo na ogromne straty. Dotacje zostały przelane na konta oszustów, a Unia Europejska ukarała nas za to obcięciem funduszy.
Od lat przekonywałem kluby „Gazety Polskiej”, szczególnie za granicą, że musimy zmienić formy działania. Do końca rządów Platformy Obywatelskiej kluby mogły kontestować placówki dyplomatyczne, polskie instytucje państwowe itd. Było wiadomo, że tam ich wiele dobrego nie spotka. Mimo to nakłaniałem do współdziałania z innymi organizacjami polskimi, ale także niepolskimi, spokrewnionymi ideowo lub realizującymi w danym momencie wspólne cele. Duży nacisk kładłem na zakładanie fundacji i stowarzyszeń przy klubach.
Podpisanie przez prezydenta Trumpa ustawy S447, zwanej Just Act, nie jest dobrą wiadomością dla Polski. Nie musi jednak bezpośrednio wywoływać żadnych złych skutków, ponieważ prawo to nie obowiązuje ani w Polsce, ani w UE. Z punktu widzenia USA jest tylko zobowiązaniem do pewnych działań rządu amerykańskiego, które będą zależały od woli porozumienia się z Polską lub nie.
W przypadku USA zarówno lewactwo, jak i Rosjanie, za podstawowy cel uznali skłócenie nas z Żydami.
Pomysł prezydenta, by zapytać Polaków o kształt nowej konstytucji, pewnie sam w sobie nie byłby zły, gdyby nie to, że ta akcja, prawdziwie czy nie, ale jednak jawi się jako akcja budowania własnego obozu politycznego. Dowodem na to może być fakt, że nie widać ze strony prezydenta woli konsultacji tego pomysłu z dotychczasowym jego zapleczem. Tym zapleczem jest przede wszystkim Prawo i Sprawiedliwość, a szefem PiS jest Jarosław Kaczyński.
Od nas zależy, jak będzie urządzona Polska, a przy odpowiedniej determinacji – Europa. Z tego mogą czerpać inne kraje.
Wczoraj Jarosław Kaczyński przedstawił kandydatów PiS-u na prezydentów największych miast. Duże miasta to największy problem PiS-u, bo choć partia Kaczyńskiego rządzi na prowincji, w metropoliach popierani przez nią kandydaci od dawna nie mieli wielkich sukcesów.
Przeżyliśmy obchody 10 kwietnia. Na placu Piłsudskiego stanął wreszcie pomnik Ofiar Tragedii Smoleńskiej. Dla wielu ludzi to potwierdzenie, że ich walka nie była bezcelowa. Myślę, że politycy, i to różnych opcji, nie zawsze doceniają, jak ważna ta sprawa była i jest dla dziesiątek tysięcy zwykłych Polaków i ile oni dali z siebie.
Warszawa w czasie II wojny światowej przeżyła dwa powstania. Pierwsze to powstanie w getcie, drugie – całego miasta w sierpniu i wrześniu 1944 r. Powstanie w getcie należy traktować jako pierwszą odsłonę tego drugiego (jak pisał wczoraj w „Codziennej” Dawid Wildstein), dlatego że walczyli w nim polscy obywatele pochodzenia żydowskiego, wspierani także przez AK. Cele tych zrywów były różne.
Prawo i Sprawiedliwość popełniło ostatnio kilka poważnych błędów wizerunkowych. Kolejnym, niestety, jest to, co działo się 10 kwietnia w Warszawie w czasie obchodów rocznicy tragedii smoleńskiej. Część polityków partii pokazała twarz taką, jakby zupełnie zapomnieli, skąd są, kto ich wybrał i po co przyszli do władzy.
Główne spory polityczne wewnątrz obecnego obozu władzy dotyczą zakresu ustępstw wobec Unii Europejskiej. W maju Komisja Europejska przedstawi pierwszy projekt budżetu UE na lata 2021–2027. Potem negocjacje będą się toczyły przez kilkanaście miesięcy, aż ostatecznie powstanie nowy wieloletni budżet Wspólnoty. Polska z jednej strony chce zachować swoją tożsamość i podmiotowość, z drugiej chce dostać jak najwięcej pieniędzy. Nie jest to sztuka prosta.
Wśród dziennikarzy, nawet mediów prawicowych i publicznych, to, co zrobiliśmy w sprawie Smoleńska, jest powodem kpin.
Gesty wykonane wobec Antoniego Macierewicza przez prezydenta Dudę, premiera Morawieckiego, ministra Błaszczaka, podkreślające jego udział w zawarciu umów na system Patriot, nie są puste. Mają ogromne znaczenie, bo pokazują ciągłość polityki państwa. Politycy mogą się nie zgadzać ze sobą, mogą się różnić w różnych kwestiach, ale podkreślenie, że przynajmniej ta ekipa ma ciągłość polityki jest też wzorem zachowania się dla następnych ekip – narzuca pewien wzór zachowania i uczy, co to jest odpowiedzialność za państwo.
Walka nas zmieniła. Wielu z nas musiało wykazać się uporem i prawdziwym charakterem. Wielu całkiem się pogrążyło.
Osiem długich lat czekaliśmy na to, żeby móc w końcu zobaczyć w sercu Warszawy pomnik poległych w Smoleńsku. Podobnie osiem lat czekaliśmy na raport, który pod kierownictwem Antoniego Macierewicza ogłosi komisja państwowa wyjaśniająca przyczyny katastrofy smoleńskiej. To, że dzisiaj pojawiają się próby podważenia tego wszystkiego, atakowania, czy to ze strony radykalnej opozycji, czy też ze strony tych, którzy po kwietniu 2010 roku udawali umiarkowaną, cywilizowaną prawicę, to niestety naturalna kolei rzeczy.
Wszystkie węgierskie media mówią o uroczystym pożegnaniu przez premiera Mateusza Morawieckiego uczestników VI Wielkiego Wyjazdu na Węgry i objęciu naszej wyprawy honorowym patronatem. W tej chwili jest to jedno z szerzej komentowanych wydarzeń politycznych. Dyskutują o nim zwykli Węgrzy, mówią politycy. Polacy są przyjmowani z wielką radością i życzliwością.
Ten numer „Gazety Polskiej” to wydanie specjalne. Postanowiliśmy w całości wydrukować raport państwowej podkomisji badającej tragedię w Smoleńsku, kierowanej przez Antoniego Macierewicza. Dokument prezentuje dziesiątki dowodów na dokonanie zamachu, w tym kilka kluczowych. Zostały sprawdzone przez wybitnych specjalistów z czołowych uczelni na świecie. Po przeczytaniu raportu i rozmowie z naukowcami nie mam żadnych wątpliwości, że samolot został zniszczony w wyniku eksplozji, a jedynym sensownym ich wytłumaczeniem był zamach. Sprawa drzwi wbitych w ziemię z o wiele większą prędkością niż prędkość samolotu czy ślady tzw. loków powybuchowych to twarde dowody. Zresztą każdy z Państwa sam może się przekonać.