Nie ma co ukrywać, że pewna zręczność dyplomacji jest tu rzeczywiście wskazana, tym bardziej że sama Unia po brexicie jest w niewesołej sytuacji, będzie miała mniej pieniędzy, a wiele krajów szuka oszczędności. Z drugiej strony należy pamiętać, że wszelkie ustępstwa mają swoje granice. Granicami są podstawowe interesy Polski. Przede wszystkim nasze strategiczne sojusze ze Stanami Zjednoczonymi. Tak samo wyjaśnienie sprawy smoleńskiej i kwestia suwerenności państwa. Jeżeli uda się nam zachować te podstawowe pryncypia, to inne ustępstwa być może warte są unijnych pieniędzy. Czyli trzeba się dogadywać z Unią, ale nie za wszelką cenę. Liczę na to, że ten sposób uprawiania polityki będzie sukcesem obecnego rządu.