Wyjątkiem było spektakularne zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego w Warszawie. Już w poprzednich wyborach samorządowych było widać, że PiS nie musi być tylko królem prowincji. Zabrakło odrobiny szczęścia i chyba przekonania, że zwycięstwo jest możliwe. Pomijam fałszerstwa. W zbliżających się wyborach PiS powinien mieć najlepszy wynik w sejmikach samorządowych i niezły w gminach. Bez choćby jednego spektakularnego zwycięstwa w dużych miastach o sukcesie będzie jednak trudno mówić. Ale też nie należy się nastawiać, że PiS zgarnie wszystko. Czeka go trudna walka. Największe szanse mają kandydatki we Wrocławiu i Krakowie. W Warszawie i Poznaniu kluczowa będzie druga tura. Szanse, i to poważne, ma kandydat z Katowic. W innych miastach też jest o co walczyć. Nie będzie zwycięstwa bez ciężkiej pracy i wielkiego zaangażowania. Mało kto wierzył w takie zwycięstwo jak w 2015 r., a jednak przyszło. Teraz też tak może być, bo jak nie teraz, to kiedy?
PiS może wygrać samorządy
Wczoraj Jarosław Kaczyński przedstawił kandydatów PiS-u na prezydentów największych miast. Duże miasta to największy problem PiS-u, bo choć partia Kaczyńskiego rządzi na prowincji, w metropoliach popierani przez nią kandydaci od dawna nie mieli wielkich sukcesów.