Walkower
Zdumiewające jak łatwo ludzie i ich organizacje stają się zaprzeczeniem samych siebie.
Zdumiewające jak łatwo ludzie i ich organizacje stają się zaprzeczeniem samych siebie.
Wielu ekscytuje się wynikami sondaży, z których np. wynika, że gdyby cały naród wybierał lidera Platformy, to by wygrał Gowin. Jednak ponieważ wybiera tylko partia, nie ma wątpliwości, że wszystko będzie po staremu.
Chyba już nic nie jest w staniu uratować Tuska i jego drużyny. Można spierać się, czy Elbląg to już Stalingrad, czy dopiero Al-Alamajn, ale dla mnie jest jasne – zaczyna się odwrót. Może już tylko stawać się coraz szybszy, coraz bardziej chaotyczn
Jeśli przyrost poparcia dla jakiejś formacji politycznej zwykło się porównywać do kuli śniegowej, tak jego spadek do topienia bałwana. Z Platformy Obywatelskiej został jeszcze nos-marchewka i wilcze oczy-węgielki, ale tylko czekać, jak miotła z ła
Upojeni coraz bardziej radosnymi wynikami sondaży, nie chcemy zwracać uwagi na sondaże złe. Jak np. ten, w którym znakomita część społeczeństwa uważa, że obecna władza nie zechce oddać władzy dobrowolnie i będzie się bronić wszelkimi dostępnymi metod
Powiem herezję. Jestem przeciwko finansowaniu partii z budżetu. Jestem w ogóle przeciwko partiom starego typu, z ich strukturą, hierarchią, biurokracją. Partie powstają jako grupy ludzi jednoczących się wspólnotą celów i idei. To nie zamknięte koteri
Różne koszmary senne człowiekowi się przytrafiają. Jednym śni się benzyna po 10 zł, innym Palikot jako prezydent Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Mnie przyśnił się Polski Instytut Sztuki Filmowej i pani dyrektor Odorowicz (skądinąd nigdy nie widziałe
Jest źle, a nawet jeszcze gorzej. Wydawało mi się, że problem bezradności państw Zachodu wobec kwestii rosnącej mniejszości (jeszcze ciągle mniejszości) muzułmańskiej wynika głównie z uwikłania w ideologię poprawności politycznej, że jest to strach e
Nie należę do tych, których jakoś szczególnie zaskoczyły ostatnie wyniki sondaży. Dziwiłem się raczej, że tak długo, mimo skandalicznie złego rządzenia, afer, arogancji, hańby smoleńskiej i tysiąca innych powodów słupki poparcia dla PO trzymają się z
Gdybym miał dziś wznawiać „Polskie zoo” (od razu zaznaczę, że nie ma takiej możliwości), musiałbym szerzej sięgnąć do sfery insektów. Nie tylko dlatego, że sfera polityki zrobiła się bardziej obrzydliwa, a zamiast dawnych pluszaków powinny występować
Wybierając się na urlop, zwykłem brać przeciętnie jedną książkę na każdy dzień odpoczynku, plus trochę tematów do przemyśleń, w ramach bagażu podręcznego. Ostatnio fascynuje mnie jedna cecha współczesnego świata – brak powagi. Coś jak gdyby cała l
Wybierając się na urlop, zwykłem brać przeciętnie jedną książkę na każdy dzień odpoczynku, plus trochę tematów do przemyśleń, w ramach bagażu podręcznego. Ostatnio fascynuje mnie jedna cecha współczesnego świata – brak powagi. Coś jak gdyby
Państwo zawiodło. W dodatku państwo amerykańskie. W ciągu niecałych 15 minut najbardziej strzeżony (pewnie poza Kremlem) obiekt na świecie – Biały Dom – wpada w ręce komanda z Północnej Korei. Uwięziony zostaje prezydent, na oczach kamer dokonuje się
Pod pewnym względem lewica przypomina u nas kołatka żrącego drewno. Im pożywienia mniej, tym bardziej owada słychać. Nie ma dnia, aby nie donoszono o nowych inicjatywach, połączeniach, rozłamach, a nade wszystko perspektywach.
Żal mi było profesora Michała Kleibera, gdy w TVP na wstępie dyskusji po filmie Anity Gargas apelował o kompromis. W dodatku proponując za punkt wyjścia raport Millera.
Podobno dżentelmeni nie mówią o pieniądzach. Czasami jednak muszą. Oto obiega świat informacja, że w obliczu kryzysu prezydium parlamentu postanawia obciąć sobie 30 proc. poborów. Przecieram oczy ze zdumienia, czytam raz jeszcze. I wszystko jasne.
Wyobrażam sobie, ile musiało kosztować Telewizję Polską SA podjęcie decyzji o wyemitowaniu filmu „Anatomia upadku”. Wyobrażam sobie te męki narad, konsultacji, nerwowych telefonów... Puścić – źle, nie puścić – jeszcze gorzej!
Jako dziecko byłem mistrzem w odwracaniu uwagi mojej babci. Wystarczył ułamek sekundy, a znienawidzony pierog czy naleśnik lądował za piecem, a ja symulowałem staranne przeżuwanie.