Dziś już niemal nie istnieje w świadomości Polaków, a nawet rozpoznawalni z imienia i nazwiska jej uczestnicy bez skrępowania pełnią ważne funkcje, komentują polską rzeczywistość, są wręcz obsadzani w roli autorytetów. Stało się tak dlatego, iż afera Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego nie tylko jest „matką wszystkich afer”, lecz jest także donatorką znacznej części najbardziej wpływowych mediów. Na przykładzie FOZZ jak na dłoni widać najbardziej typową patologię postkomunistycznej IV władzy, która w tym konkretnym przypadku została powołana i – co ważne – sfinansowana z funduszy ukradzionych Polakom po to, by zabezpieczać bezkarność złodziei i stać na straży aktualności ich wpływów na polską rzeczywistość. Ubabrane tego rodzaju kontraktem media nie miały żadnych skrupułów, aby robić na „demokracji” kolejne interesy – wynajmować się na ciecia doglądającego dobrostanu kolejnych grup interesu. Pod tym względem afera FOZZ była przedsięwzięciem bardzo przemyślanym na wiele kroków do przodu. Jeśli jeszcze ktokolwiek zastanawia się, jak to się dzieje, iż tak wielu przestępcom udaje się w naszym kraju zapewnić sobie ochronę ludzi podających się za dziennikarzy, to polecam wnikliwą lekturę październikowego numeru miesięcznika „Nowe Państwo”. Kto miał dochodzić prawdy o FOZZ? Kto miał rozliczać instytucje ścigania i wymiar sprawiedliwości za bezczynność wobec sprawców? Kto miał w końcu chronić obywateli RP przed zmową tuszowania tego niewyobrażalnego wręcz złodziejstwa? Czy ci, którzy sami wyrośli na kroplówce dewiz z Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego? Ważne, by sytuacja była zupełnie jasna – w tej sprawie nic się w mediach działających w naszym kraju nie zmieniło. Beneficjenci FOZZ zarządzają ogromną częścią przestrzeni wymiany informacji i opinii w Polsce. I stoją ciągle tam, gdzie ich postawiono na początku lat 90.
W najnowszym numerze „Nowego Państwa” Czytelnicy znajdą m.in. rozmowę z ministrem Antonim Macierewiczem, którego wiedza na temat afery Funduszu jest bezcenna. Proszę jednak nie traktować tego tematu jako sprawy historycznej. Miliardy wyssane z Polski poprzez FOZZ nie rozpłynęły się. Anonimowi ciągle dla nas ich potężni zarządcy korzystają z nich, a media stoją niezmiennie na straży bezpieczeństwa ich przyszłości.