Tusk od dwóch tygodni zaczął o Putinie „mówić Kaczyńskim”. To przyznanie się do porażki własnej polityki wschodniej oznacza, że siedem lat „polsko-rosyjskiego ocieplenia” należy wyrzucić do kosza Jeszcze trzy miesiące temu, już po tym, jak berkutowcy krwawo tłumili manifestacje na ukraińskim Majdanie, minister Sikorski podpisał „mapę drogową” relacji z Rosją, nazwaną hucznie „Programem 2020”.
Mimo że to śp. Lech Kaczyński jako prezydent Polski był naturalnym partnerem do rozmów z prezydentem Rosji, to premier Donald Tusk od czasu zdobycia władzy zabiegał o dobre, osobiste kontakty z Putinem. Jak się okazało, było to pragnienie obustronne, bo gdy niecałe trzy miesiące po przejęciu władzy z rąk Jarosława Kaczyńskiego Tusk był już w Moskwie, stwierdził że „w ciągu dosłownie kilkunastu dni” Moskwa wysłała Warszawie sygnał, że „może być lepiej”.
Ani słowa o ludobójstwie w Katyniu
Później mieliśmy słynną wizytę Putina i spacer na molo we wrześniu 2009 r., w trakcie którego ustalano datę wizyty w Katyniu w 2010 r.
Mimo ewidentnej gry Rosji przeciwko Lechowi Kaczyńskiego ws. obchodów 10 kwietnia, Tusk stanął po stronie nowego przyjaciela i skończyło się na podjętej w lutym 2010 r. wspólnej decyzji o organizacji własnych obchodów trzy dni przed przewidzianym terminem. Walka z wewnętrznym konkurentem, prezydentem RP, okazała się dla premiera Tuska ważniejsza niż ochrona racji stanu czy przeciwstawienie się rosyjskim prowokacjom. Tak doszło do rozdzielenia wizyt w 70. rocznicę zbrodni katyńskiej.
Wróćmy na chwilę do września 2009 r. To wtedy Stefan Niesiołowski, jako marszałek sejmu z ramienia PO, sprzeciwiał się nazwaniu mordu katyńskiego ludobójstwem. Był to jeden z elementów „nowej polityki”, którą zresztą z oddaniem realizował Marcin Wojciechowski (obecny rzecznik MSZ) jako dziennikarz „Wyborczej”.
– Uchwała Sejmu uznająca Katyń za ludobójstwo zaszkodzi tym środowiskom w Rosji, które chcą uczciwego dialogu z Polską. Jeśli więc ktoś ma interes w tym, by było między naszymi krajami gorzej, powinien jeszcze głośniej krzyczeć, że Katyń był ludobójstwem – pisał w „GW” dwa tygodnie po przechadzce na molo Tuska z Putinem.
W lutym 2010 r., gdy Rosja rozgrywała obchody katyńskie, obecny rzecznik Sikorskiego w swoim tekście sugerował, że prezydenta Kaczyńskiego nie powinno być 10 kwietnia w Katyniu. Cytował przy tym szefa MSZ Rosji Siergieja Ławrowa:
„Zależy nam, by uroczystości katyńskie nie przerodziły się w demonstrację polityczną”.
Oddanie śledztwa Rosji
Kolejny etap to okres od kwietnia 2010 r., czyli cała gama ustępstw i zawstydzających Polskę decyzji na arenie międzynarodowej. Warto wspomnieć tu chociażby „umowę na gębę”, jaką podjęli 10 kwietnia w Smoleńsku premierzy Donald Tusk i Władimir Putin w sprawie przekazania śledztwa Rosji oraz postawę ówczesnej minister Ewy Kopacz, która reprezentowała polski rząd w Moskwie i podjęła decyzję o odrzuceniu wsparcia międzynarodowego w badaniu tragedii smoleńskiej.
Również 6 maja 2010 r., gdy w sejmie głosowano nad rezolucją ws. wystąpienia do władz Rosji o przekazanie stronie polskiej prowadzenia postępowania, koalicja rządząca wraz z lewicą solidarnie projekt odrzuciła.
Najbardziej wymownym symbolem relacji Tuska z Putinem jest zdjęcie z 10 kwietnia 2010 r., gdy stoją na miejscu katastrofy rozradowani.
Co spowodowało ich satysfakcję? Przed tym pytaniem szef polskiego rządu ucieka od ponad pół roku.
Kurs prorosyjski zawieszony, ale nie zerwany
W ten sposób dochodzimy do 19 grudnia 2013 r., gdy z wizytą w Polsce przebywał szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow.
Trzy miesiące temu, już po tym, jak berkutowcy krwawo tłumili manifestacje na ukraińskim Majdanie, minister Radosław Sikorski podpisuje z Ławrowem „mapę drogową” relacji z Rosją, nazwaną hucznie „Programem 2020”. Tak jakby Rosja nie miała nic wspólnego z Wiktorem Janukowyczem. Zachwytów samym spotkaniem było niemało, jednak w trakcie wizyty ani Sikorski, ani Tusk nie widzieli powodu, by omówić temat niezależności Ukrainy.
Panie premierze, według starego powiedzenia: słowa mówią, a fakty przekonują, niech pan udowodni realność swojego "nawrócenia" na putinofobię.
Czas na reset resetu z Rosją!
Tekst w całości w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska". Od środy w kioskach!
Źródło: Gazeta Polska
Samuel Pereira